Lech awansuje w Lidze Europejskiej
Zima nasza
Sukces w wydaniu Lecha Poznań pomaga zmienić zapyziały obraz polskiego futbolu.

Holenderski trener Rinus Michels, słynny twórca futbolu totalnego, powiedział kiedyś, że piłka nożna to prosta gra. Z tej prostej gry trudno jednak wyciągać jednoznaczne wnioski. Z faktu, że Lech Poznań w rozgrywkach Ligi Europy pokonał u siebie Manchester City i w dwumeczu okazał się lepszy od Juventusu Turyn, nie wynika, że podbiłby ligę włoską czy angielską. Tym bardziej, że sukcesy w rozgrywkach pucharowych mistrz Polski przeplata słabymi meczami w polskiej lidze. Efekt - na półmetku obrona przez Lecha prymatu na krajowym podwórku staje pod dużym znakiem zapytania.

Liga Europy stała się dla polskiego futbolu oknem na świat i trzeba się cieszyć, że Lech roli podołał, choć po losowaniu grupowych rywali wszyscy, poza liczącymi zyski ze sprzedaży praw telewizyjnych oraz samymi piłkarzami, biadolili. Awans do wiosennej fazy pucharowej rozgrywek wydawał się nieosiągalny. Jednak się udało (malkontenci powiedzą, że sprawę ułatwił Juventus, sprawiedliwie rozdającym punkty grupowym rywalom) i to bez oglądania się na innych, a do tego przed ostatnią serią spotkań. W dziejach, nie tylko najnowszych, polskiej klubowej piłki jest to wydarzenie.

Z naszego futbolu powoli ulatuje zapyziałość, nie tylko dzięki temu, że na EURO 2012 powstają albo, jak w Poznaniu, powstały stadiony z międzynarodowym znakiem jakości. Swoje zasługi w poprawie wizerunku ma też Lech, dzielnie stawiając się na boisku lepszym od siebie, ale i przez zręczne chwyty marketingowe. Choćby takie, jak zatrudnienie Jose Mari Bakero, którego kojarzy każdy kibic piłki nożnej, mimo że jako trener jeszcze niczego wielkiego nie osiągnął.

Zima dla Lecha jeszcze się nie kończy. Żeby rozgrywki grupowe zakończyć na pierwszym miejscu i w fazie pucharowej uniknąć teoretycznie trudniejszych rywali, trzeba wygrać ostatnie spotkanie w Salzburgu i liczyć na potknięcie City w Turynie.

Wiosną trzeba będzie godzić boje w lidze, w której zwycięstwo daje przepustkę do eliminacji w prestiżowej i dającej zarobić dużo więcej Ligi Mistrzów, z dalszą walką w pucharach. Wskoczyć z piłkarzami polskiego klubu na wysoki poziom od razu po przerwie zimowej to zadanie, na którym już niejeden szkoleniowiec połamał sobie zęby. Dla Bakero to będzie najpoważniejszy test w jego dotychczasowej karierze trenerskiej. Trzymajmy kciuki, żeby dał radę.  

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj