Pies czyli kot
Wiosna średniowiecza
Akcja tego serialu dzieje się współcześnie w średniowiecznej części Europy. Udający Polaka pomorski diabeł utrzymuje ścisłe kontakty z nieliczącym się w świecie państewkiem, które zajmuje całą wschodnią Europę i pół Azji. Udaje ono, że ma ropę i gaz, i lasy, i diamenty, ale tylko udaje.

Udający Polaka codziennie pisze do rządzących płachetkiem ziemi wiernopoddańcze listy. Cyrylicą pisze, bo zna tylko ten alfabet. Po wysłaniu listu lata codziennie w Dolomity na narty. Społeczeństwo ciężko haruje, by opłacić te diable wycieczki pomorskiego szatana, który tam w zagranicznych górach zaciera swe piekielne ślady białym śnieżnym puchem. Anielska poetka Anna Fotyga napisała o tym odważnie w pięknym, oskarżycielskim poemacie, a cherubin Zbigniew Girzyński, wzór cnót i dobroci, rozwinął w całą epopeję.

Mógłbym i ja pisać dalej tę opowieść, sypiącą się co dzień z gazet i ekranów. Wszyscy ją już zresztą dobrze znają. Główne role ratujących zakuwaną w kajdany piekła ojczyznę grają rycerze wyglądający identycznie jak ich własne pamięciowe portrety patriotyczne.

Tę rycerską brać łączy zawsze jakieś wspólne hasło, które wskazuje wroga. Ostatnio było to zawołanie „Konwencja chicagowska”. Od 17 stycznia jest nowe: „to był zamach”. – Diabeł śnieżny chce zasypać popiołem obłudy naszą biało-czerwoną… – tu Rycerze Prawdy milkną na chwilę, bo łzy ściskają im gardła. Tak, łzy, bo oni mają twarze mokre od łez. Reszta to sprzedajne ciury z pyskami oplutymi śliną przez tych ze Wschodu, z którymi nigdy nic nas nie łączyło i nie łączy.

Bohaterowie już otarli łzy, zostały zatroskane twarze. Poseł Kłopotek czuje się zhańbiony jako Polak. Poseł Hofman też się jakoś czuje i nawet o tym mówi, tylko że wtedy zawsze mówi też Migalski, który w kółko powtarza: – Dość tego rządu! Niech przepadnie, zginie i niech pójdzie w zapomnienie! Upominamy, że są to słowa nienawiści, poseł PJN krzyczy dalej: – Wy nigdy nie umiecie znieść słów krytyki! Jasne, że „zgiń, przepadnij na zawsze” to była merytoryczna krytyka wygłoszona po to, by ten, który ma się na zawsze zapaść pod ziemię, przedtem mógł się poprawić.

Do tej katastrofy w Smoleńsku nigdy by nie doszło, gdybym to ja wtedy był premierem, powiedział tydzień temu Jarosław Kaczyński. Ale doszło, właśnie dlatego, że nie był, a zachowywał się, jakby był. Bezbłędnie określił tę sytuację Janusz Palikot, mówiąc, że tragedia na smoleńskim lotnisku wzięła się z ambicji politycznych Jarosława. To on był inżynierem tej pielgrzymki. To on nie uznawał i nie uznaje rządu oraz najwyższych osób w państwie, wybranych w demokratycznych wyborach.

Dla mnie dwie uroczystości katyńskie najwyższych reprezentantów państwa w tak krótkim czasie były obrazą Rzeczpospolitej. Pokazywały naszą niezdolność do pochylenia się nad wspólną mogiłą razem” – powiedział były ambasador RP w Federacji Rosyjskiej Jerzy Bahr. Trudno o bardziej dotkliwą diagnozę. Wiadomo jednak, czym dla niektórych może być Rzeczpospolita. Zawsze gdzieś tam wychyną pociotki Januszów Radziwiłłów – bo tak określam rodzinę tych wszystkich ksobnych i bezdyskusyjnie nieomylnych. Wiosna średniowiecza będzie kwitła. Tu nic niczego nie zmieni. „W chwilach kryzysu wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy” – powiedział Einstein. Można jednak ograniczać ludziom wyobraźnię, zastępować ją magią podaną w katolickim sosie.

Właśnie czytam, że w Łagiewnikach stanie Centrum Jana Pawła II pod nazwą „Nie lękajcie się”. Włoscy lekarze zabezpieczyli ampułkę z krwią umierającego papieża i będzie ona, zamknięta w krysztale, umieszczona przy ołtarzu w Centrum. Katolicyzm odchodzi od czczenia szczątków – powiedział niedawno kardynał Dziwisz. Ponieważ jednak on ma teraz tę ampułkę, więc może katolicyzm wraca do czczenia szczątków? Może na przykład publiczne samobiczowania się odnowią? Wśród patriotów. Dla dobra ojczyzny.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj