Z Jerzym Buzkiem, szefem Parlamentu Europejskiego
Nacisnąć, żeby bolało
Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, o unijnych pomysłach wsparcia dla Białorusinów w ich walce z dyktatorem
Warszawska demonstracja stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś
Paweł Supernak/PAP

Warszawska demonstracja stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś

Parlament Europejski wezwał do radykalnych sankcji przeciw Białorusi. Jak one będą wyglądały?
Powinny być dwie ścieżki działań. Sankcje przeciw władzy i wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego, opozycji, mniejszości, niezależnych mediów.

Co może się składać na pierwszą ścieżkę?
Zawieszenie pomocy Europejskiego Banku Inwestycyjnego i MFW, wstrzymanie realizowanych na Białorusi unijnych projektów, zawieszenie współpracy w ramach Partnerstwa Wschodniego. Białoruś potrzebuje wielkich inwestycji, więc sankcje gospodarcze mogą być niezmiernie bolesne. Niestety, w dłuższej perspektywie nie tylko dla Łukaszenki.

Unia się na to zdecyduje?
W Parlamencie Europejskim nie ma już wątpliwości, że konieczny jest bardzo silny – bolesny dla władz, nie dla społeczeństwa – nacisk polityczny i ekonomiczny.

Ile Łukaszenka może na tym stracić?
Zakaz wjazdu na teren państw Unii dla ludzi reżimu zaangażowanych w fałszowanie wyborów i represje to bolesna sankcja. Ale druga ścieżka wydaje mi się ważniejsza. Nie ma groźniejszej sankcji dla dyktatora niż bezpośrednie wsparcie dla społeczeństwa. Ono już się budzi. Już mamy nie tylko demonstracje, ale i decyzję rektora, który nie relegował studentów, biorących w nich udział.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną