Miller Jerzy
Dobry fachowiec, niepartyjny
Jerzy Miller, szef MSWiA, od dawna mógłby nosić wizytówkę „specjalista od spraw beznadziejnych”. Właściwie wszyscy go cenią, ale w każdej chwili może wylecieć na minie.
Jerzy Miller podczas prezentacji nagrań z wieży w Smoleńsku
Czarek Sokołowski/AP

Jerzy Miller podczas prezentacji nagrań z wieży w Smoleńsku

Mam taki obyczaj, że wolę dłużej się nad czymś zastanowić, zanim zacznę coś prezentować” – tak mówił o sobie posłom z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych półtora roku temu, kiedy obejmował urząd. Słowa dotrzymuje, co wyraźnie widać, odkąd został szefem polskiej komisji badającej katastrofę smoleńską. O postępie prac w swoim zespole informuje raczej zdawkowo. O raporcie MAK mówi, że przyjmuje go z „lekkim niedosytem”. Zapewnia, że „bardzo dobry warsztat pracy jego ludzi szybko zapanował nad jakąkolwiek pokusą podejścia do badania choć w części nieobiektywnie”. To jego typowy język.

Tekę ministerialną Jerzy Miller dostał po ujawnieniu nagrań „Zbycha” i „Rycha”. Tusk, pozbywając się partyjnych kolegów z rządu, wyprosił między innymi Grzegorza Schetynę z MSWiA i wprowadził tam bezpartyjnego Millera, wojewodę małopolskiego, który wcześniej sprawdził się przy powodzi. – Spotkaliśmy się zaraz po tym, jak premier drugi raz poprosił go, by przyszedł do MSWiA – opowiada Stanisław Kracik, który przejął po nim województwo. – Mówił, że spada mu na barki ciężar i wcale nie spieszyło mu się do Warszawy, ale drugi raz nie chciał odmawiać.

MiniBalcerowicz

W Warszawie zwrócił na siebie uwagę w latach 90. Tadeusz Piekarz, powołany przez premiera Mazowieckiego na wojewodę małopolskiego, miał wylew.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną