45 lat po pierwszym przeszczepie w Polsce
Dar życia
Obchodzony 26 stycznia Ogólnopolski Dzień Transplantacji nawiązuje do daty pierwszego w Polsce udanego przeszczepu nerki sprzed 45 lat. Warto tę rocznicę celebrować!

Dawcą pierwszej przeszczepionej w Polsce nerki był chłopak po ciężkim wypadku. Otrzymała ją 18-letnia uczennica szkoły pielęgniarskiej Danuta M. Trzy tygodnie po operacji wypisano ją do domu, ale po 8 miesiącach zmarła na zapalenie trzustki w wyniku leczenia potężnymi dawkami sterydów.

Czy było warto? To dziwne, że niektórzy nawet dzisiaj stawiają to pytanie, nieprzekonani do zalet transplantologii. Lekarze, którzy zdecydowali się wykonać pierwszy przeszczep, mieli pełną świadomość, że metoda nie jest jeszcze w pełni akceptowaną społecznie. Problemy etyczne i brak odpowiednich uregulowań prawnych utrudniał podejmowanie decyzji na sali operacyjnej. Ale dzisiaj? Dlaczego wciąż są wątpliwości, a w mediach możemy przeczytać skandaliczne teksty dezawuujące transplantologię? Czy jeśli „Super Express” bije po oczach tytułem: „Kradła, bo przetoczyli jej złodziejską krew!” – to jest to promowanie tak potrzebnego nam wszystkim dawstwa narządów, czy raczej szukanie niepotwierdzonych naukowo, wyssanych z palca sensacji?

Dlatego jeśli Ministerstwo Zdrowia zorganizowało dziś konferencję prasową poświęconą transplantologii, to mam nadzieję nie po to, by chwalić się nie swoim sukcesem, lecz przekonywać dobrymi przykładami, że rozwój tej dziedziny medycyny zależy od nas wszystkich. Ludzie, którzy czekają na przeszczep, wiedzą najlepiej, jak trudno się nieraz doczekać na operację. Potrzebna jest więc większa liczba koordynatorów, potrzebna jest lepsza łączność między Poltransplantem a placówkami medycznymi zgłaszającymi gotowość do przekazywania narządów. Od tego roku zaczyna obowiązywać Narodowy Program Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej na najbliższe 10 lat, ale obok pół miliarda złotych niezbędna będzie dobra wola wszystkich środowisk: lekarzy, dziennikarzy, polityków i Kościoła.

Prof. Wojciech Rowiński, znany chirurg transplantolog, który był obecny przy pierwszym przeszczepie nerki 45 lat temu, tak oto wspominał w 2002 r. tę operację na łamach Polityki: „Wydawało nam się, że nasz nowatorski zabieg okaże się rutynowym sposobem leczenia chorych z niewydolnością nerek, którym nie można już inaczej pomóc. Ale tak się niestety nie stało. Mieliśmy przeciwko sobie prawo (pobranie nerek od osób zmarłych traktowano jako wstępny etap badania sekcyjnego), lekarzy (nawet koledzy z sąsiednich klinik nazywali nas złośliwie „brygadą sępów”) i trudną do przełamania podejrzliwość społeczeństwa, związaną z rozpoznawaniem zgonu człowieka. Na ustawę ostatecznie normującą te kwestie musieliśmy czekać aż trzydzieści lat.”

Ile lat potrzeba, aby wszyscy oswoili się z transplantologią już na zawsze?

 

Paweł Walewski

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj