Pies czyli kot
Żyły wodne
W każdym normalnym demokratycznym kraju po takiej katastrofie (smoleńskiej) rząd w ciągu dwóch dni podaje się do dymisji – powiedział kilka dni temu Joachim Brudziński.

Poseł PiS jest politologiem, co często gazety podają pod rozmową z Brudzińskim. Politologia – podaje słownik wyrazów obcych – to wiedza polityczna dotycząca polityki wewnętrznej danego kraju i polityki międzynarodowej. Ja nie wiem, czy tam, gdzie mieszka i gdzie pracuje Brudziński, przepływają i krzyżują się żyły wodne, ale coś musi w tym być, skoro poseł mówi od rzeczy.

W katastrofie zginęli: prezydent, ministrowie, naczelni dowódcy sił zbrojnych, autorytety polityczne, szefowie ważnych instytucji państwowych. Posłowi PiS, jak widać, to nie wystarcza. On chciałby, żeby jeszcze rządu nie było. Kto się miał tym wszystkim zająć? Radio Maryja czy poseł Brudziński, który ma na wizytówce wydrukowane „politolog”? Zazdroszczę posłowi Brudzińskiemu jego niczym nieskrępowanej wypowiedzi, ale w końcu żyje w normalnym demokratycznym kraju, więc korzysta z konstytucyjnej wolności słowa jak każdy polités (gr. obywatel) i może demonstrować bardzo dobre samopoczucie zastępujące mu w tym przypadku centralny układ nerwowy.

Jakieś strumyki zaburzające świadomość i jakieś żyły wodne muszą też występować w pobliżu posła Roberta Węgrzyna (PO). Poseł ten zasiada w komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Nie wiem, ile Węgrzyn wie o prawach człowieka, ale z tego, co mówi, wynika, że nie wie nic, a nawet jeszcze mniej. Na pytanie o legalizację związków homoseksualnych poseł odpowiedział: „z gejami dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami to chętnie bym popatrzył”. Dodał też, że człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą. On żyje tak właśnie, bo ma żonę i dwoje dzieci oraz zdjęcie na Facebooku – prawie goły, tylko w minislipach (przy okazji – wyrazy podziwu i współczucia).

Poseł mówi, że ci, którzy chcą żyć w związku partnerskim jednopłciowym, „to jest ich problem, ale niech się z tym nie obnoszą”. Jednopłciowi zatem niech się nie obnoszą, ale on na obnoszące się lesbijki chętnie będzie patrzył? Radzę, by poseł Węgrzyn z komisji praw człowieka puknął się w swoje lekko łysiejące czółko. Niech puka mocno, bo choć prawdopodobnie nikogo w domu nie ma, może jednak jakieś dwie zabłąkane szare się znajdą. Niech zagna je wtedy do roboty na temat: co robić, gdy się nie rozumie, że każdy człowiek jest inny, ale wszyscy są równi. Albo niech się Węgrzyn skontaktuje z posłanką Beatą Kempą. Koleżanka z PiS w pół minuty mu wytłumaczy, dlaczego homoseksualiści nie mają prawa do szczęścia, spokoju i satysfakcji bycia z drugim kochanym człowiekiem.

Minister Sławomir Nowak z Kancelarii Prezydenta wyjaśnił nam po tygodniu, że prezydent Francji Sarkozy stał na deszczu bez parasola, bo sam o to poprosił. Zuch ten Nowak – piękne wytłumaczenie i to jak szybko. Za dwa tygodnie może ogłosi, że nasz prezydent siedział w fotelu, a Angela Merkel i Sarkozy stali, bo bardzo o to prosili, że chcą sobie postać.

A poza tym nic się nie dzieje. I tylko Cezary Grabarczyk obrasta w łódzkich akolitów. Znany z afery hazardowej „Miro” Drzewiecki prawdopodobnie będzie z Łodzi płynął do Sejmu. Kolegów nie zostawia się w biedzie – wyjaśnił tę decyzję jeden z posłów PO. Były minister sportu chętnie wystartuje z ostatniego miejsca na liście wyborczej, ponieważ nie ukrywa, że tam jego nazwisko „będzie bardziej rzucało się w oczy, niż nazwiska usytuowane w jej środku”. Brzmi to wręcz ewangelicznie – ostatni będą pierwszymi.

Tusk ze Schetyną – jeśli wierzyć mediom – żyją w takiej zażyłości i przyjaźni, że obaj, jeden drugiemu, rozwijają kolczatki na drodze, żeby im się komfortowo i jak najszybciej jechało. W ten sposób – ani się spostrzegliśmy – SLD doszło w niektórych badaniach opinii publicznej do 20 proc. poparcia. I dobrze! Rządził PiS, rządzi PO i chyba pora na SLD. Niech i ono pokaże, czego nie potrafi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj