szukaj
WYWIAD: Polska się laicyzuje
Ile Kościoła, ile państwa i Państwa?
Rozmowa z dr Pawłem Boreckim o tym, jak do tej pory państwo coraz bardziej ulegało Kościołowi, a teraz społeczeństwo coraz bardziej się od niego oddala.
Dr Paweł Borecki jest adiunktem w Katedrze Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych dotyczących prawa wyznaniowego.
Krzysztof Zuczkowski/Forum

Dr Paweł Borecki jest adiunktem w Katedrze Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych dotyczących prawa wyznaniowego.

Pod wpływem Unii Europejskiej Polska się laicyzuje, kościoły pusztoszeją. Czyli rację miał ojciec Rydzyk?
Américo Nunes/Flickr CC by SA

Pod wpływem Unii Europejskiej Polska się laicyzuje, kościoły pusztoszeją. Czyli rację miał ojciec Rydzyk?

Cezary Łazarewicz: Za chwilę zniknie Komisja Majątkowa i zakończy się najgorętszy od 20 lat spór między państwem i Kościołem.
Paweł Borecki: Sądzę, że spór się nie zakończy wraz ze zniknięciem Komisji.  Sprawa zapewne przycichnie, lecz kontrowersje pozostaną. Nadużycia były tam ewidentne, więc racja była po stronie osób krytykujących Kościół za pazerność. Łatwo było w takiej sytuacji wykazać dwulicowość duchownych w sferze majątkowej i znaleźć dla tej krytyki sojuszników. Taki antyklerykalizm na podłożu ekonomicznym ma w Polsce bardzo długą tradycję. Przecież już na początku XV w., polska szlachta zawiązała konfederację przeciwko roszczeniom finansowym duchowieństwa. Od początku XVI wieku regularnie były uchwalane tzw. ustawy amortyzacyjne ograniczające nabywanie dóbr ziemskich przez Kościół i duchowieństwo.

Jednak w najbliższym czasie czeka nas trudna dyskusja na inne tematy budzące kontrowersje – in vitro, obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej, legalizacja związków homoseksualnych. A z czasem zapewne także: aborcja, czy eutanazja. Główny problem z polskim Kościołem polega na tym, że ma on aspiracje wpływania na rządy demokratycznego państwa i ustanawiania norm dla wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy światopogląd. Przy tym jest bardzo wpływową i świetnie zorganizowana grupą nacisku i często odnosi sukcesy.

W Polsce jest ponad 95 proc. katolików. Być może powinni mieć szczególne prawa.
Bardzo ostrożnie podchodziłbym do tych danych. Główny Urząd Statystyczny szacuje liczbę wiernych na podstawie zgłoszeń związków wyznaniowych. Kościół katolicki deklaruje, że jego wierni stanowią niecałe 90 proc. mieszkańców kraju. Ale statystyki te oparte są na bardzo słabym kryterium, ponieważ za podstawę przyjmuje się liczbę ochrzczonych osób. O tym, czy dziecko zostanie ochrzczone i stanie się katolikiem, decydują u nas przecież rodzice. To nie determinuje wyborów światopoglądowych dorosłych ludzi.

To ilu jest katolików w Polsce?
To zależy, co poza chrztem uznamy za przesłankę katolicyzmu. Gdyby przyjąć, że jest nim wyznawanie pewnych fundamentalnych prawd wiary, okazałoby się, że wiara Polaków jest bardzo wybiórcza. Znaczna część katolików to nieświadomi heretycy. Ludzie odrzucają prawdy wiary, które są dla nich nieprzyjemne i uciążliwe, natomiast akceptują te dające nadzieję w obliczu choroby, cierpienia czy śmierci. Stąd zwłaszcza wiara w życie wieczne.

Gdyby przyjąć kryterium aktywności religijnej, to okaże się, że praktykujący katolicy stanowią tylko 40 proc. społeczeństwa. Taki przybliżony odsetek Polaków chodził w ostatnich latach na niedzielne msze do kościoła. I to jest najniższy wynik od wielu lat. Oczywiście zdarzają się katolickie eldorada. Na przykład w diecezji tarnowskiej, gdzie aż ok. 70 proc. wiernych bierze udział w każdej niedzielnej mszy.

Na drugim biegunie są niektóre regiony wielkoprzemysłowe: Łódź i Sosnowiec. Tam wiernych jest znacznie mniej. W Warszawie praktykujących katolików jest nie więcej niż 30 proc.

To dużo?
W porównaniu z krajami Europy zachodniej to niezły wynik. W Hiszpanii do kościoła chodzi zaledwie kilkanaście procent mieszkańców. Jeszcze mniej we wschodnich landach Niemiec, które są zupełnie zlaicyzowane. Podobnie jest w Czechach. W Europie możemy się porównywać jedynie z Irlandią i z Maltą. To są kraje ultrakatolickie. Chociaż w Irlandii wyraźnie postępuje ostatnio proces laicyzacji. Jest to związane przede wszystkim z ujawnieniem skandali obyczajowych duchowieństwa i faktem ich tuszowania przez państwo.

Co się stało z wiernymi w ciągu ostatnich 20 lat? Co stało się z ludźmi, którzy pod koniec lat 80. tłumnie wypełniali kościoły?
Od lat regularne badania na ten temat prowadzi Instytut Statystyczny Kościoła Katolickiego. Liczy on osoby uczęszczające do kościoła (dominicantes) i biorące w czasie mszy komunię (communicantes). Faktycznie od lat systematycznie spada liczba osób biorących udział w niedzielnych mszach. Jedyne wahania w tej statystyce następowały w czasie kolejnych pielgrzymek Jana Pawła II do Polski i tuż po jego wyjeździe.

Pierwszy znaczący odpływ wiernych nastąpił w pierwszej połowie lat 90., gdy toczyła się gorąca dyskusją o obecności kościoła w życiu publicznym, dopuszczalności przerywania ciąży i wartościach chrześcijańskich w mediach.

Dlaczego Polacy odchodzą od Kościoła?
Między innymi dlatego, że Polska weszła do Unii Europejskiej.

Czyli ojciec Rydzyk ma rację, twierdząc, że Unia laicyzuje Polskę.

Jak najbardziej. Kościół polski po 1945 r. działał w warunkach presji totalitarnego państwa, ale miał tylko jednego przeciwnika – komunizm. Był zupełnie odcięty od wyzwań zachodniej cywilizacji: konsumpcjonizmu i liberalizmu z jego ideą wolności. Gdy otworzyły się przed nami granice Unii, Polacy wyjechali i zobaczyli inny świat. Zobaczyliśmy, jak żyją inni. Weszliśmy tam w nowe związki towarzyskie, partnerskie, małżeńskie. Nastąpiło rozluźnienie tradycyjnych wzorców obyczajowych. Gdy Polacy wrócili do domu, przekazali swoje obserwacje bliskim i nastąpił przepływ idei, również liberalnych, na poziomie relacji międzyludzkich.

Po drugie, dzięki Unii napłynęły do Polski wielkie pieniądze. Poprawiła się jakość życia, zwłaszcza w dużych miastach. A im społeczeństwo bogatsze, tym mniej religijne. Ogólnoświatowe badania socjologów religii wskazują wyraźnie, że gdy człowiek czuje się bezpiecznie pod względem socjalnym, przestaje szukać Boga.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj