Rok niepodległości prokuratury
Stracony czas
Niezależnej od roku prokuraturze wypadałoby wreszcie pokazać, że rzeczywiście przyszło nowe. Na razie stare trzyma się dzielnie.

Prokurator generalny Andrzej Seremet zgłosił w sejmowej komisji konstytucyjnej postulat, aby niezależność prokuratury zapisać w ustawie zasadniczej. Pomysł nie jest nowy. Zmiany polegające na rozdziale stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego wprowadzono ustawą zwykłą, którą łatwo zmienić, tym bardziej że ta reforma miała wielu przeciwników (przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość). Konstytucyjne umocowanie niezależności dawałoby więc prokuraturze większą osłonę przed zakusami polityków. Prokurator Seremet źle jednak wybrał czas, aby o tak istotnej zmianie mówić. Od powołania niezależnej prokuratury mija właśnie rok, a wciąż nie uporządkowano ważnych kwestii organizacyjnych i personalnych.

Wprawdzie powołano prokuratorów apelacyjnych, ale ich zastępców w wielu miejscach brakuje, podobnie jak szefów prokuratur rejonowych. Trwa stan tymczasowości, a ponieważ sprawy personalne są nierozstrzygnięte, więc pochłaniają one o wiele więcej uwagi (jak w każdym środowisku) niż usprawnianie pracy. W dość powszechnym przekonaniu w prokuraturze panuje marazm. Nie skraca się czas prowadzonych postępowań.

Nie wprowadzono systemu ocen, mającego służyć podnoszeniu jakości pracy, a zmiany proponowane przez ministra sprawiedliwości są ostro kontestowane. Może tylko mniej jest nachalnie politycznie sterowanych śledztw, ale wiele starych nadal się przedłuża. Katowicka prokuratura, stawiając zarzuty Ryszardowi Krauzemu (ponoć oszukał własną spółkę), sięgnęła po najlepsze wzory z „ziobrowych” czasów. O tyle to nie dziwi, że ludzie byłego ministra sprawiedliwości mają się w odnowionej prokuraturze zupełnie dobrze.

Nawet sprawa tak prestiżowa i społecznie ważna, jak śledztwo smoleńskie, prowadzona jest niemrawo, zaś związana z nią polityka informacyjna to pokaz bezradności, wręcz katastrofa. Zupełnie nie wiadomo, dlaczego nie zamyka się kolejnych wątków, dlaczego dopiero teraz dokooptowano do zespołu prokuratorów wojskowych dwóch cywilnych, bo przecież powinno się to zrobić na początku postępowania, właśnie dla jego usprawnienia i przyspieszenia. Można zrozumieć, że z zapowiadanymi zmianami w ipeenowskim pionie ścigania prokurator generalny czeka na nowego szefa IPN, ale rozliczenie kosztownych śledztw historycznych, z widowiskowymi ekshumacjami, powinno było nastąpić już dawno, a nie nastąpiło.

Tak więc wypada uznać, że pierwszy rok nowej prokuratury jest rokiem straconym. Zanim będzie specjalny przepis w konstytucji i samodzielny budżet, co jest kolejnym postulatem prokuratorów, wypada pokazać, że rzeczywiście przyszło nowe. Na razie stare trzyma się dzielnie.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj