szukaj
DEBATA: Wymiar (nie)sprawiedliwości?
Sprawy ciągnące się latami, arogancja urzędników. Czy polski wymiar sprawiedliwości jest sprawiedliwy? Oto historie ludzi, którzy przez lata walczą o swoje prawa i zachęcamy do debaty: jak poprawić polskie sądy?
Debata POLITYKI
Polityka.pl

Debata POLITYKI

Powinna być ślepa, ale sprawiedliwa. A jak jest w Polsce?
Bartłomiej Kudowicz/Forum

Powinna być ślepa, ale sprawiedliwa. A jak jest w Polsce?

DEBATA: Czekamy na Państwa wypowiedzi i opine na forum >>

Na transparencie hasło: „Precz z mafią sędziowsko-prokuratorską”. Grupka zajmuje fragment skweru przy ul. Wiejskiej, naprzeciwko gmachu Sejmu. Przechodnie mijają protestujących obojętnie, ot, pieniacze. Jednak powodem, dla którego ludzie wypisują na transparentach nienawiść do wymiaru sprawiedliwości, wcale nie musi być to, że przegrali swoje sprawy przed sądami. Chodzi zwykle o sposób, w jaki wymiar sprawiedliwości ich potraktował: rozciągnięte bez powodu na wiele lat procesy, pomijanie ważnych dowodów, niezrozumiała procedura sądowa, mnożenie świadków bez potrzeby, bezduszność, bezmyślność i arogancja, które poniżają człowieka przed sądem.

Skalę niezadowolenia z sądownictwa obrazują statystyki skarg kierowanych do resortu sprawiedliwości. W 2006 r. wpłynęło ich 65 tys., w 2009 r. 77 tys. (danych za 2010 r. jeszcze nie ma). Ministerstwo nie nadąża z badaniem wszystkich wniosków obywateli. Przyznaje, że w 2009 r. nie dotrzymało ustawowego terminu udzielenia odpowiedzi w 6,4 proc. spraw.

Wśród prawników toczy się debata, jak zmieniać procedurę, aby udrożnić system sądowniczy. Komisja kodyfikacyjna pracuje nad uproszczeniem procedury w postępowaniach cywilnych i karnych. W resorcie sprawiedliwości głowią się nad tym samym. Ale żadna komisja i żaden ministerialny urzędnik nie potrafią zmienić mentalności i przyzwyczajeń. Pomysł ministerstwa, aby wprowadzić okresowe oceny sędziów, natychmiast uznano za zamach na sędziowską niezawisłość. Tymczasem brak ocen powoduje arogancję, lekceważenie obrońców i krzywdę wielu osób, które są klientami i – w końcu – ofiarami wymiaru sprawiedliwości.

Frustratów z każdym rokiem przybywa. – Popadają w obsesyjne poczucie krzywdy, a to prowadzi do pieniactwa. Ja ten stan nazywam obłędem na tle sądowym – mówi psycholog Jolanta Parzuch.

U niektórych pojawia się w końcu kliniczne, paranoiczne zaburzenie. Korespondencja do kolejnych sądowych instancji, Ministerstwa Sprawiedliwości, rzecznika praw obywatelskich, prezydenta – staje się jedyną treścią ich życia. Prowadzą własne śledztwa, na przykład w sprawie rodzinnych powiązań w lokalnym świecie prawniczym. Zrujnowani finansowo, pogrążają się w urojeniu. Oczywiście, ta przypadłość wynika w jakimś stopniu ze specyficznej osobowości danego człowieka. Ale też choroba, która toczy samą Temidę – rzec można – prątkuje.

DEBATA: Sprawy ciągnące się latami, procedury niezrozumiałe dla zwykłych ludzi, arogancja urzędników. Czy polski wymiar sprawiedliwości jest sprawiedliwy? Co i jak należy poprawić w polskich sądach? Zachęcamy do wyrażania opinii na forum >>
Prosimy jednak o szanowanie przepisów o ochronie danych osobowych, w szczególności nazwisk osób zaangażowanych w konkretne sprawy. Dla osób, które chcą się podzielić z redakcją POLITYKI większą liczbą szczegółów, uruchomiliśmy specjalny adres e-mail: temida@polityka.pl


Artykuł jest fragmentem reportażu, który publikujemy w najnowszym numerze Tygodnika POLITYKA (nr. 16 w kioskach od środy 13 kwietnia). Zachęcamy również do kupienia e-wydania, wydania POLITYKI na iPad oraz Kindle.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj