Nowa ustawa. Przyjdą asystenci rodzin
Narzędzia do naprawiania rodziny
Bez emocji, jakie wzbudza np. kształt pomnika na Krakowskim Przedmieściu, odbywa się rewolucja w polityce społecznej.

Sejm przygotował wreszcie, a co najważniejsze uzgodnił z Ministerstwem Finansów, ustawę o pieczy zastępczej. Stało się to po co najmniej siedmiu latach solennych obietnic. Ustawa zmienia zasadniczo podejście do opieki nad rodzinami z problemami wychowawczymi. I nie chodzi tu o jakiś niewielki margines społeczeństwa: w Polsce nawet kilkaset tysięcy dzieci żyje w ewidentnie niesprawnych wychowawczo rodzinach. Są zaniedbane, czasem głodne, nieleczone, doświadczają przemocy. Jeśli problem się przeciąga – lądują w placówce wychowawczej.

Odebranie dziecka to była do tej pory jedyna pewna usługa, na którą mogły liczyć dzieci niewydolnych rodziców. Według nowej ustawy trzeba będzie wszystkimi dostępnymi siłami przywrócić rodzinie równowagę tak, by umiała sama wychować dziecko. A jeśli już się nie da, wychować je w silniejszej rodzinie zastępczej, która, w idealnym przypadku, zachowa łączność dziecka z rodziną biologiczną.

Tak więc, według nowej ustawy, do gmin ruszą nowi pracownicy socjalni, tzw. asystenci rodzin, którzy będą się zajmować zagrożonymi. Nie z pozycji władczego, często aroganckiego, urzędnika zza biurka, który wzmacnia w ludziach poczucie gorszości, lecz raczej poświęcającego swój czas doradcy. Asystent pomoże znaleźć lekarza, psychologa, przypomni o wizycie u nich, a nawet zorganizuje transport, nauczy planować domowe wydatki, dowie się, dlaczego dziecko nie chodzi do szkoły. To właśnie zaniedbywanie tych prostych z pozoru czynności doprowadza najczęściej do ograniczenia praw rodzicielskich. Ustawa przewiduje też wsparcie rodzin zastępczych, które bywają przeraźliwie samotne w zmaganiach z trudnymi dzieciakami, i usprawnienie procedur adopcyjnych.

Trzeba powiedzieć, że posłowie opozycyjni mieli zastrzeżenia do ustawy i były one niejednokrotnie słuszne. Na pewno fundusze na realizację ustawy powinny być większe. Na pewno powinniśmy poprawić (a czasem wręcz stworzyć) koordynację wszystkich instytucji, które zajmują się rodziną. Z pewnością asystent powinien być człowiekiem kompetentnym, a nie tylko krewnym wójta. Na pewno też asystent nie będzie cudotwórcą, jak ironizowała posłanka Beata Mazurek z PiS. Trzeba się jednak cieszyć, że zrobiliśmy krok w dobrą stronę. I nie należy się, niestety, spodziewać, że ustawa załatwi wszystkie problemy. Inwestycje socjalne nie zwracają się szybko, bo i ludzie zmieniają się powoli. Jeśli jednak uda się uchronić choć część rodzin, to znaczy, że było warto.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj