szukaj
Wiedźmin 2 – premiera na skalę światową
Coraz bardziej Witcher
Ćwierć wieku, dobry pomysł, zbiorowy wysiłek – i mamy swojego bohatera popkultury.

A ile, panie, się robi takiego światowego bohatera popkultury? – chciałoby się zapytać w kontekście długo oczekiwanej gry „Wiedźmin 2: Zabójcy królów” (za granicą: „The Witcher 2: The Assassins of Kings”), która – po sukcesie i dobrych recenzjach części pierwszej – ma szanse na sukces jeszcze większy. Liczony w milionach egzemplarzy, a nie tysiącach. Jeśli mierzyć w wartościach rynkowych, być może największy sukces polskiej kultury od lat.

Otóż na takiego bohatera pracuje się 25 lat – od momentu przesłania przez Andrzeja Sapkowskiego, nikomu wówczas nieznanego autora z Łodzi, pierwszego opowiadania fantasy do redakcji magazynu „Fantastyka” w Warszawie, po premierę drugiej części gry wideo – najbardziej masowego medium kultury popularnej – ukazującej się pod szyldem firmy CD Projekt. Ale firmowanej też przez jednego z największych wydawców polskiej prasy, Agory, którego wsparcie podniosło tę premierę do rangi wydarzenia także w mainstreamowych mediach. Ten bardzo długi proces pokazuje, że w kulturze popularnej – wbrew pozorom szybkości i tymczasowości – liczy się długa, konsekwentna praca.

Bohatera masowej wyobraźni tworzy dziś sprzężenie różnych mediów. A o potencjale postaci świadczy paradoksalnie jego żywotność mimo wszystkich błędów, jakie są popełniane po drodze. W tym wypadku pierwsze były oczywiście książki – poprzedzone przez druk opowiadań w prasie. Chwalone i chętnie czytane – ba, wydawane poza Polską, ale długo otaczane kultem w kręgu miłośników gatunku. Potem komiksy – nie do końca udane, choć rozwinięte w całą serię. Nie bez krytyki przyjmowana gra fabularna. Wreszcie film z Michałem Żebrowskim w roli głównej – zmieszany z błotem w momencie premiery  i do dziś będący obiektem kpin zwolenników serii. O dziwo, ta artystyczna i finansowa klęska nie położyła się cieniem na popularności samego bohatera. To był test ostateczny – z tym bohaterem, zabójcą baśniowych stworów do wynajęcia, i z charakterystycznym, słowiańskim tłem, najwidoczniej musiało się w końcu udać. 

Takim przełomem okazała się komputerowa gra fabularna sprzed czterech lat, zrealizowana przez rodzime studio, z udziałem najlepszych polskich grafików, animatorów i speców od gier RPG. Sam miałem mnóstwo zastrzeżeń – szczególnie do jej oprawy wizualnej – ale chwyciło. Sprzedano prawie półtora miliona egzemplarzy, a wydany dziś sequel z pewnością ma szanse ten wynik podwoić. Jeśli tak się stanie, postać wykreowana Andrzeja Sapkowskiego bardziej jeszcze się zglobalizuje, pewnie też znów przeskoczy na inne medialne pola – już teraz mówi się o nowej wersji komiksowej, rzecz zasługuje też na pewno na lepszą ekranizację. Stanie się trochę mniej Wiedźminem, a trochę bardziej Witcherem. W każdym razie nie zniknie nam przez najbliższe lata z pola widzenia. A Sapkowski sprawdził się po raz kolejny – jako były specjalista od handlu zagranicznego.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj