Uniewinnienia dla żołnierzy z Nangar Khel
Tajemnica afgańskiej wioski
Po dzisiejszym wyroku sądu trudno czuć się mądrzejszym w sprawie tragedii koło Nangar Khel. Sąd co prawda uniewinnił wszystkich siedmiu oskarżonych, ale nie dał jasnej odpowiedzi, dlaczego właściwie nie żyje sześciu Afgańczyków.
Polityka.pl

Przewodniczący składu sędziowskiego płk Mirosław Jaroszewski przez prawie godzinę uzasadniał wyrok. Każda ze stron mogła wyciągnąć z niego argumenty na podparcie swojej tezy. Oskarżającego prokuratora na pewno ucieszył fakt, że zdaniem sądu zebrane w toku śledztwa dowody uzasadniały zatrzymanie, i uwięzienie oskarżonych. Jednak w tej samej mowie sędzia powołał się na liczne braki w materiale zebranym przez prokuraturę – nie tylko brak sekcji zwłok, ale nawet brak szczegółowych zdjęć obrażeń (co jednak jest zupełnie zrozumiałe - w miejscowej tradycji wystawienie nagich zwłok na widok publiczny i to jeszcze obcych, jest wielką zniewagą). Do tego brak wizji lokalnej oraz - związane z ukształtowaniem terenu - rozbieżności co do miejsca ustawienia moździerza (sięgające dwóch kilometrów).

Co więc zdaniem sądu stało się 16 sierpnia 2007 roku pod Nangar Khel? Żołnierze działali z „zamiarem prowadzenia tzw. ognia demonstracyjnego na wzgórza otaczające zabudowania w pobliżu miejscowości Nangar Khel”. W wyniku trudnego do jednoznacznego zinterpretowania zdarzenia (mogła zawinić amunicja), co najmniej jeden pocisk spadł na zabudowania. Zginęło sześciu cywilów. Czy oskarżeni strzelali, żeby zabić? Na to pytanie również nie dostajemy jasnej odpowiedzi. A ponieważ jedną z kardynalnych zasad prawnych jest zakaz interpretacji wątpliwości na niekorzyść oskarżonych, sąd musiał uznać brak ich winy.

Wyrok z pewnością ucieszył oskarżonych, ale jego uzasadnienie momentami pewnie mniej. Uzasadnienie choć miejscami mogło ucieszyć prokuraturę, to już sam wyrok mocno ją rozczarował. Bo tajemnica Nangar Khel to kandydat na kolejny antyczną tragedię, w którym cokolwiek zrobisz i tak przegrasz. Ani żywi, ani martwi jej uczestnicy nie zaznają spokoju. A gdyby ktoś miał co do tego wątpliwości, to pół godziny po ogłoszeniu wyroku rozwiał je prokurator, który zapowiedział apelację. I tak czeka nas Nangar Khel ciąg dalszy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj