Astrobazy jak orliki
Lepiej późno niż wcale
Otwierając w podtoruńskim Gniewkowie astrobazę – miniobserwatorium astronomiczne dla uczniów i lokalnej społeczności - premier Donald Tusk ogłosił, że na wzór „piłkarskich orlików” powinny powstać docelowo w każdej gminie także „naukowe orliki” – lokalne centra popularyzujące naukę.

Zdaniem premiera, fizykę, matematykę czy chemię niełatwo popularyzować, więc „naukowe orliki” powinny się przyczynić do zainteresowania tymi dziedzinami – a to zaowocować większym naborem studentów na kierunki ścisłe, przyrodnicze i techniczne.

Pan premier się myli w pierwszej konstatacji – właśnie te dziedziny są wyjątkowo wdzięczne do popularyzowania, pod warunkiem wszakże, że robi się to ciekawie i kompetentnie. Przekonałby się o tym, gdyby się wybrał na któryś licznych Festiwali Nauki,  czy na Piknik Naukowy, które to imprezy ściągają dziesiątki tysięcy zainteresowanych, głównie młodych ludzi. I choć odbywają się one już od 15 lat, to jakoś nie zauważyłem na nich premiera Tuska, ani jego poprzedników. Inne obowiązki na to nie pozwoliły? Możliwe.

Ale przecież wystarczy zajrzeć do Centrum Nauki Kopernik żeby zobaczyć, jak młodzi ludzie chłoną wiedzę atrakcyjnie im przedstawioną. Wiele eksponatów i doświadczeń tam pokazywanych jest dziełem polskich naukowców – nie brak więc fachowców, którzy potrafią popularyzować naukę. Jest także całkiem spora grupa nauczycieli, którzy z fizyki, chemii czy matematyki – przedmiotów  powszechnie znienawidzonych przez uczniów, potrafią uczynić życiową pasję swoich wychowanków. Łatwo tych pedagogów wyłowić, przeglądając listy laureatów olimpiad przedmiotowych, albo kontaktując się z organizatorami europejskiego programu „Nauki Przyrodnicze na Scenie”. Ci ludzie mogliby stać się drożdżami  „naukowych orlików”. 

Panie Premierze, chwała Panu za inicjatywę budowy „naukowych orlików”. Ale jeżeli rzeczywiście troszczy się Pan o stan umysłów Polaków i o kształcenie specjalistów, którzy podołają wyzwaniu jakim jest innowacyjna gospodarka , może Pan sprawi - poprzez swoich przedstawicieli w odpowiednich gremiach - by media publiczne, zwłaszcza telewizja, przestały się brzydzić nauką?

 

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj