Tusk, Pawlak i ich debata
Wygrał Solorz
Po tygodniu zmagań słownych o rozpoczęcie przedwyborczego debatowania okazało się, że najlepiej na tej „debacie” wyszedł Zygmunt Solorz - Żak, gdyż to w jego telewizjach w zgodzie dyskutowali koalicjanci: premier Tusk i wicepremier Pawlak. A ogłoszono to jako pierwszą w tej kampanii debatę.

Powiedzieć, że panowie dyskutowali byłoby określeniem zbyt mocnym. Raczej pokazali, że potrafią się porozumiewać i że koalicja ma się zupełnie dobrze, co w naszej politycznej rzeczywistości jest dość istotnym ewenementem.

Jeśli więc idzie o pokaz koalicyjnego współdziałania lekcja była zupełnie niezła, co może nieźle przysłużyć się wicepremierowi Pawlakowi, którego argumenty brzmiały wyraziście. Można było nawet odnieść wrażenie, że premier koalicjantowi trochę czasu odpuszczał, chociaż – to już przestroga na przyszłość, dla kolejnych debatujących - Pawlaka nie należy lekceważyć. Ma doświadczenie w rządzeniu i z niejednym przeciwnikiem da sobie bez trudu radę.

Jeśli idzie o wykazanie, że rząd chce Polskę bezpiecznie przeprowadzić przez kryzysowe fale rzecz też wypadła zupełnie przekonująco. Premier i wicepremier położyli nacisk na bezpieczeństwo, przede wszystkim gospodarcze i grup słabszych, wicepremier twardo, ale zupełnie logicznie bronił rolników i ich socjalnych uprawnień (nieśmiertelny KRUS), choć premier nieco się dystansował.

Trochę niepokoju wprowadził redaktor prowadzący, czyli Jarosław Gugała, który w końcówce nie dał gościom dojść do głosu przekonując ich do zniesienia wszelkich ulg, a przynajmniej do zreformowania systemu zasiłków na dzieci. Nadaktywna rola prowadzącego wynikała zapewne z faktu, że próbował odegrać rolę opozycji, której zabrakło. Jedynego opozycyjnego polityka, który się pojawił, czyli Janusza Palikota nie wpuszczono, co przeczy idei debat w pełni otwartych.

Rzecz jednak w tym, że opozycja ma zupełnie inne niż redaktor Gugała poglądy, jednak zdecydowanie mniej liberalne. A więc prawdziwe starcie koalicja – opozycja, gdyby do jakiejś debaty doszło, odbywałoby się na zupełnie innym polu. Tak czy inaczej, lepsza jest możliwość pokazania priorytetów rządu, czy wykazanie, że partie różniące się mogą ze sobą współpracować, co właśnie się stało, niż czcze gadanie o warunkach debatowania. Koalicji taki pokaz zrobił dobrze, wicepremierowi Pawlakowi jeszcze lepiej, a opozycja rzeczywiście została „w krzakach”, by użyć określenia wicepremiera.

Dla zainteresowanych polityką ten wykład o polityce rządu był pożyteczny, być może taki był również dla widzów przypadkowych. Pozostali, czyli zapewne zdecydowana większość, mogli użyć pilota. Jest jednak jeden warunek, aby przedsięwzięcie uznać za udane – nie należy nazywać tego zdarzenia debatą. No, chyba że z redaktorem prowadzącym, który pokazał, że polityczny temperament i potencjał ma.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj