szukaj
Po walce Adamek – Kliczko
(Nie) tak miało być
Z jednej strony wypadki na stadionie we Wrocławiu przebiegały tak, jak przewidywała większość ekspertów. Ale z drugiej, jednak spodziewaliśmy się czegoś więcej – innej dramaturgii, innego efektu tego heroizmu, który zaprezentował Tomasz Adamek.

Tak – Witalij Kliczko jest wielkim mistrzem, doskonałym bokserem, gladiatorem zdolnym powalić na deski każdego, kto będzie miał odwagę skrzyżować z nim rękawice. Udowodnił to dobitnie w sobotni wieczór na ringu we Wrocławiu. Mimo to wielu polskich kibiców miało nadzieję na obejrzenie czegoś więcej, niż ten jednostronny pojedynek z odraczanym z rundy na rundę wyrokiem.

Nie można mieć pretensji do Adamka, który zrobił wszystko, by pokonać boksera z Ukrainy. Twardy i ambitny, stawał na rzęsach, by dosięgnąć mierzącego dwa metry kolosa i aby samemu nie dać się trafić. Po prostu okazał się gorszym bokserem, z przyczyn, powiedziałbym „naturalnych” - bo ustępujący przeciwnikowi warunkami fizycznymi: zasięgiem ramion i siłą ciosu. „Mały” Polak nie miał w rękawie żadnych asów, którymi mógłby wygrać tę rozgrywkę.

Taki scenariusz nakreśliło wielu znawców boksu. Ci z prestiżowego magazynu „The Ring” już kilka miesięcy temu zapowiadali, że Kliczko zmasakruje Adamka, a niedawno idealnie przewidzieli, że Polak padnie w 10. rundzie. Ale mimo to spora część ekspertów oraz ci bardziej realistycznie nastawieni kibice mieli nadzieję, że Adamek będzie walczył z Kliczką niemal jak równy z równym, bardziej zdecydowanie stawi mu czoła. Niestety, jednostronność tego pojedynku już w pierwszych rundach zawiodła te oczekiwania, czego nie mogą zatrzeć chwilowe przebłyski w postaci w sumie tych kilku ciosów „Górala”, które sięgnęły celu.

Jednostronność pojedynku okazała się zła nie tylko dla Adamka, który teraz musi się zastanowić, co dalej (marzenia o mistrzostwie świata w wadzie ciężkiej może chyba odłożyć na nieosiągalną półkę), ale przede wszystkim dla boksu zawodowego, a wagi ciężkiej w szczególności. Mistrzami świata najbardziej prestiżowych wag są bracia, którzy nie mają zamiaru ze sobą walczyć. Co gorsza, nie widać nikogo, kto by mógł im odebrać mistrzowskie pasy i jeśli tak będzie dalej, Kliczkowie mogą wchodzić na ring nawet do pięćdziesiątki. Nad królewską wagą, w której walczyli tacy mistrzowie jak Mohammad Ali, Mike Tyson, czy Lennox Lewis stanęło realne widmo ostrej dewaluacji.

Tak naprawdę jedynym, pełnym zwycięzcą tej walki, jest miasto Wrocław, które jako pierwsze nie tylko w Polsce, ale w tej części Europy zorganizowało walkę o mistrzostwo świata w boksie. Wystarczy przypomnieć, że nazwę miasta usłyszeli widzowie z około 140 państw, w których można było ją obejrzeć. Bezcenna reklama.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj