DEBATA: Agresywni prawicowcy, lewicowcy, młodzi? Polska ma już problem?
Czy to, co zdarzyło się na 11 listopada na ulicach Warszawy było tylko bandycką rozróbą, czy też ostrzeżeniem przed poważnymi kłopotami, które możemy mieć - jako społeczeństwo - w przyszłości?
Polityka.pl

Manifestacje prawicowo-lewicowe były nie tylko w Warszawie. Tu obchody 11 listopada we Wrocławiu.
Maciej Skwierczyński/Agencja Gazeta

Manifestacje prawicowo-lewicowe były nie tylko w Warszawie. Tu obchody 11 listopada we Wrocławiu.

***
W tym temacie:

DEBATA - Czy jako naród i społeczeństwo mamy już problem z falą publicznej agresji? Czekamy na Państwa opinie na forum >>

WYDARZENIA 11 LISTOPADA – Opisane w naszym serwisie przez Malwinę Dziedzic >>

POLEMIKA – Jacka Żakowskiego, który brał udział w pikniku Kolorowej Niepodległej >>

ODPOWIEDŹ - Malwiny Dziedzic na polemikę >>

***

Fakt: w Dzień Niepodległości w centrum stolicy doszło do wybuchu publicznej agresji, 

Wzajemne obarczanie się odpowiedzialnością za te wydarzenia - toczone głównie za pośrednictwem mediów –  pewnie potrwa jeszcze długo. Czy zawinili prawicowi manifestanci, którzy ochoczo dokooptowali do swego grona osoby nastawione jedynie na wywołanie rozróby? A może pokojowo nastawieni młodzi ludzie, kojarzeni z lewicą, którzy rozlokowali się z piknikiem „Kolorowa Niepodległa” akurat dokładnie na trasie planowanego Marszu Niepodległości? A może jednak władze miasta, które na taką zbieżność terminu i miejsca się zgodziły? A może policja, która interweniowała w sposób nieskoordynowany i opieszały? A może media, które całą sprawę relacjonowały na żywo, fundując nam – i sobie - spektakularny reality show? Wszak sposób przekazu telewizyjnego – widowiskowe ujęcia, wojenna muzyka, zapłakani niedzielni spacerowicze – na pewno podgrzewał atmosferę.

W swym komentarzu dla naszego serwisu Jacek Żakowski zachęca, aby nie szukać winy pośrodku. Jego zdaniem odpowiedzialność ponoszą głównie organizatorzy Marszu Niepodległości, którzy ściągnęli na swój pochód zadymiarzy, kiboli i nazistów. A ci zrobili to, co mają zwyczaj robić po meczach albo na kibolskich ustawkach – czyli rozpoczęli regularną rozróbę. Czy jednak Kolorowi Niepodlegli nie przewidywali takiego scenariusza? Ich pokojowe – w co nie wątpię – zgromadzenie było jednak „ochraniane” przez członków „antify”, czyli lewicowej odpowiedzi na narastanie nastrojów nacjonalistycznych i faszystowskich w Europie. Większość ugrupowań związanych z „Antifą” wyrzeka się przemocy, ale są i tacy działacze, którzy uważają, że na „brunatny terror” należy odpowiedzieć stanowczo - siłą.  Ci ludzie, ubrani w bluzy z kapturami, nie przyjechali podziwiać warszawskich Łazienek w listopadzie. Oni mieli misję do wykonania.

W sprawie wydarzeń z 11 listopada głos zabrali już wszyscy ważniejsi eksperci i politycy, z premierem Tuskiem (który nastroje tonował) oraz Jarosławem Kaczyńskim (który zareagował wręcz histerycznie) na czele. W całym tym zgiełku przykuła mą uwagę telewizyjna wypowiedź pisarza Stefana Chwina, który zauważył ważną rzecz: wszystko jedno, czy po prawicowej, czy po lewicowej stronie barykady, mamy do czynienia ze wzrostem agresji wśród młodych ludzi. 

I tu warto – moim zdaniem – rozpocząć prawdziwą dyskusję.

Mamy bowiem – również w Polsce – całe pokolenie osób wchodzących w dorosłość w czasie światowego kryzysu ekonomicznego. Kryzysu, który – jak wiele na to wskazuje – nie zatoczy normalnego kapitalistycznego koła koniunkturalnego. Czyli nie skończy się za rok-dwa, nie wszystko wróci do normy. Jest spora szansa, że takie symptomy jak niedostatek, dobrej pracy dla młodych, stagnacja zarobków (a nawet ich zmniejszanie), brak perspektyw społecznego awansu - będą miały charakter trwały. A także niedowład polityków, którzy nie potrafią znaleźć - ani nawet na serio nie szukają - ścieżki wychodzenia z kryzysu. Wszystko to może rysować się, szczególnie dla młodych, jako brak widoków na poprawę losu w dającej się przewidzieć perspektywie.

To musi powodować radykalizację nastrojów. Również niestety w formach manifestowanej agresji – czy to na forach internetowych, czy w hasłach, czy wreszcie tak, jak to można było zobaczyć 11 listopada. Coraz częściej będziemy musieli zadawać sobie pytanie, dlaczego młodzi ludzie, zamiast zakładać rodziny i ciężko pracować – choć przecież nie mają jak tego robić - wychodzą na ulice.

Oczywiście manifestacja niezadowolenia z rzeczywistości może przyjmować różne formy – można wyrażać oburzenie i debatować, jak w Hiszpanii. Można zbudować miasteczko namiotowe i założyć społeczny uniwersytet, jak w Londynie. Można również palić flagi (Grecja) czy okupować dzielnice bankowe (USA). Trudno jednak wykluczyć, że atmosfera powszechnej bezradności i wściekłości prowokować będzie niekontrolowane wybuchy agresji. To może być siła pozytywna – jak w przypadku arabskiej wiosny ludów w Egipcie czy Libii. Ale może być również niszcząca, co widzieliśmy w przypadku protestów etnicznych mniejszości we Francji kilka lat temu, czy młodych złodziejaszków w Londynie kilka miesięcy temu. Nie można zapominać, że radykalny wojujący islam, wziął się właśnie z biedy i braku perspektyw wśród młodzieży w krajach muzułmańskich.

Oczywiście nie twierdzę, że młodzi ludzie, który 11 listopada rzucali w Warszawie kamieniami w radiowozy i podpalili wóz telewizyjny, to byli niezadowoleni studenci, którzy – gdyby tylko mogli – zasililiby szeregi zadowolonej z siebie klasy średniej, zamieszkując domek na przedmieściu. To byli ewidentnie zadymiarze, którzy tylko szukali pretekstu. Ale kryzys jeszcze się nie skończył, jeszcze nie uderzył Polski z siłą, którą doświadczył Grecję, Hiszpanię, czy inne kraje europejskie. Jeśli z gospodarką zacznie dziać się źle, podskoczy bezrobocie - szczególnie młodych, którzy już dziś, zatrudniani na tzw. umowach śmieciowych, ledwie wiążą koniec z końcem - przybędzie osób sfrustrowanych i zdesperowanych. Wtedy wystarczy jedna iskra. Wszystko jedno, czy rzucona z prawej, czy lewej strony barykady.

Nie piszę o tym wszystkim to po, aby straszyć. Pisze po to, aby zacząć o problemie rozmawiać. Zanim.

***
DEBATA Czy jako naród i społeczeństwo mamy już problem z falą publicznej agresji? Jak jej przeciwdziałać? Czekamy na Państwa opinie na forum >>

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj