Zarzuty dla Antoniego Macierewicza
Macierewicz ≠ niepodległość
Prokuratura chce postawić zarzuty Antoniemu Macierewiczowi ujawnienia tajemnicy państwowej, przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy w raporcie z weryfikacji WSI.

Sprawa wygląda tak: po opublikowaniu raportu WSI przygotowanego pod nadzorem ministra Macierewicza, wiele osób wymienionych tam z imienia i nazwiska poczuło się urażonych. Między innymi mój kolega, dziennikarz M. W raporcie WSI poświęcono mu tylko jedno zdanie – że z inspiracji mjr. WSI Trylińskiego napisał artykuł „Czyja wódka”. Prawdę mówiąc M. nie mógł sobie przypomnieć inspirowanego tekstu, więc szukał go w archiwum. Gdy znalazł tzw. tekst, okazał się on notatką z konferencji prasowej, a inspiracja mjr. Trylińskiego mogła polegać tylko na wysłaniu zaproszenia na konferencję prasową dla redakcji, w której M. akurat pracował. Pech chciał, że to jego wysłali na tę konferencję. Tak M. stał się inspirowanym. 

Gdy przeczytał o sobie w raporcie WSI, od razu złożył pozew do sądu domagając się przeprosin, bo nie ma nic gorszego niż pomówić dziennikarza o związki ze służbami specjalnymi. Niestety M. nie mógł pozwać Macierewicza, bo to nie on zrobił mu krzywdę, tylko Państwo, które minister, niestety, wówczas reprezentował, wymachując na prawo i lewo brzytwą.

Takich pokrzywdzonych osób jest więcej. Niektórzy wygrali przed sądem sprawę i teraz Państwo, czyli my, musimy im zapłacić za działalność Antoniego Macierewicza. Nie po raz pierwszy. Tak też było w 1992 r. Macierewicz, ujawniając listę współpracowników SB, skrzywdził kilka osób, więc w ramach przeprosin za działalność byłego szefa Ministerstwo Spraw Wewnętrznych musiało przepraszać ich w gazetach, a skarb państwa hojnie wynagrodzić utratę czci.

Skoro państwo zapłaciło już rachunek za umieszczenie nieprawdziwych informacji w raporcie WSI to logicznym się wydaje, że kolejnym krokiem powinno być postawienie przed sądem autora tego raportu. Niech sąd rozstrzygnie, czy popełnił przestępstwo. Dla wyznawców pisizmu jest to jednak niedopuszczalne.

Uderzenie w Macierewicza jest według „Gazety Polskiej” zemstą za Smoleńsk, bo Macierewicz od dawna uważa, że odpowiedzialność za katastrofę ponoszą Rosjanie. Zrozumiałe więc, że to oni się teraz mszczą, a ich macki sięgają już prokuratury okręgowej. Ostatecznym testem na niepodległość będzie jednak poselskie głosowanie nad odebraniem Macierewiczowi immunitetu. Kto za – ten ruski szpieg. A jeśli Macierewicz immunitet straci to jego przyjaciele z „Gazety Polskiej” ogłoszą to dniem utraty niepodległości.

Bo dla nich niepodległość mierzy się dziś Macierewiczami i Staruchami.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj