Pusta kasa PSL
Chłopska bida
Gdyby Waldemar Pawlak prowadził firmę, a nie partię, pewnie myślałby teraz o ogłoszeniu upadłości. PSL naprawdę cienko przędzie.
„ Finansowe kłopoty, jakie dotykają ludowców, wydają im się niezasłużone. Wielu skłonnych jest nawet uważać, że to polityczna nagonka”.
Sławek Biegański/Forum

„ Finansowe kłopoty, jakie dotykają ludowców, wydają im się niezasłużone. Wielu skłonnych jest nawet uważać, że to polityczna nagonka”.

Zaufana prezesa Pawlaka Ewa Kierzkowska, w ubiegłej kadencji wicemarszałek Sejmu (obecnie poza parlamentem), rozesłała do członków partii dramatyczny list. Apeluje w nim o finansowe wsparcie partyjnej kasy. Do tej pory system tzw. dobrowolnych dotacji obejmował najwyższych urzędników państwowych rekomendowanych przez PSL (w ich przypadku wysokość wsparcia mogła sięgać nawet 20 tys. zł rocznie) oraz posłów dobrowolnie opodatkowanych nieco niżej. W ciężkich chwilach partia zwraca się jednak także do szarych członków. Gdyby każdy ze 110 tys. ludowców wyłuskał choćby 200 zł, a nawet połowę tej sumy, standing finansowy PSL zostałby uratowany.

Masy członkowskie ludowców też liczyć umieją, więc pozytywnego odzewu z pewnością można się spodziewać. Dzięki temu, że partia jest w koalicji rządzącej, mogła obsadzić w całym kraju sporo stanowisk. Głównie w agencjach rolnych – Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa, Agencji Rynku Rolnego, Agencji Nieruchomości Rolnych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną