Firmy się odchudzają, bezrobocie rośnie
Uciekająca praca
Bezrobocie wzrosło z 13,2 do 13,5 procent – podał GUS. To najwyższy wskaźnik od pięciu lat.

Ten komunikat pojawił się w najgorszym z możliwych momentów – za kilka godzin związkowcy z „Solidarności” pojawić się mieli pod Kancelarią Premiera, żeby założyć tam „emerytalne miasteczko”. Ma to być wyraz protestu przeciwko projektowi wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. Informacja, że bezrobotnych przybywa, wydaje się ten protest dodatkowo wzmacniać. Większość ludzi nie tyle bowiem boi się dłuższej pracy, co niemożności jej utrzymania w ostatnich latach przed uzyskaniem uprawnień do emerytury. GUS zdaje się te obawy uzasadniać.

Do świadomości społecznej nie przebija się fakt, że dłużej pracować mamy dopiero od przyszłego roku, a tempo reform jest powolne. Trudno uwierzyć ekonomistom, że lada moment sytuacja na rynku pracy zacznie się zmieniać i pracodawcy będą mieli coraz większy kłopot ze znalezieniem chętnych i kompetentnych pracowników. Na razie jest odwrotnie – pracę utrzymać jest coraz trudniej, a co dopiero znaleźć nową.

Firmy, przestraszone zapowiedzią drugiej fali kryzysu masowo przeprowadzają kuracje odchudzające, pozbawiając się pracowników. Zamiast inwestować w rozwój, wolą trzymać pieniądze na lokatach i czekać na lepsze czasy. Zapowiedź wydłużenia wieku emerytalnego dodatkowo prowokuje działy kadr do pozbywania się także tych, którzy wkrótce wejdą w tak zwany wiek ochronny i wtedy już nie będzie można ich zwolnić. To nie są dobre czasy dla pracowników.

Z faktami i prognozami demograficznymi dyskutować się nie da. Wydłużanie wieku emerytalnego jest konieczne. Ale ludzki strach przed tym także jest w pełni zrozumiały, a rząd niewiele zrobił, żeby z nami o tym porozmawiać. Tymczasem nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze umieć do tej racji ludzi przekonać. Na siłę się nie da.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj