Jak rodzice Magdy stali się sławni
Celebryci z Sosnowca
Mamy dwójkę nowych celebrytów. Katarzyna i Bartek Waśniewscy - jak ich podpisują media pod zdjęciami. Rodzice Magdy z Sosnowca.

W styczniu tego roku po raz pierwszy zobaczyli siebie na pierwszych stronach gazet. Zwyczajnych jeszcze, trochę prowincjonalnych. Zapewne już wówczas dostrzegli, jak odstają od celebrytów z kolumn sąsiadujących. Okulary nie takie, i pozy nie takie - wszystko. Dostosowali się. Dziś ona jest blond, w topowych aktualnie okularach, on z kolczykiem, żelem, jakby bardziej wyprostowany. Tabloidy i media internetowe od tygodni dają nam serial w obrazkach: Kasia i Bartek, nowi celebryci, oskarżeni o zabójstwo dziecka.

Może ten proces był  nie do zatrzymania: życie im się zmieniło. Apartament stumetrowy, samochód błyszczący, konferencje prasowe, na których trzeba mówić składnie. Umizgi jednych dziennikarzy (zapewne), bo coś tam trzeba na czołówkę wsadzić, propozycje finansowe innych (zapewne), bo tabloidy mają dziś na to budżety. Plus oczywisty powód, by rzeczywistość zanegować, uciec od niej. W końcu w tle tego wszystkiego jest śmierć ich dziecka - zawiniona czy nie, nie wiemy.

Ale może to proces szerszy? Przebiegający także na innych płaszczyznach? A ta dwójka jedynie uchwyciła jakiś trend współczesności? Tygodnik szuka redaktora naczelnego. Przedstawiane są prezesostwu sensowne kandydatury. Ale nic z tego - potrzeba celebryty. Celebrytami stają się psychologowie, komentujący choćby sprawę śmierci Magdy. Są nimi dziennikarze, których zdanie liczy się o tyle, o ile jest wypowiadane via ekran telewizyjny, zza właściwych oprawek w okularach.

Albo to samo, w jeszcze innym aspekcie: wyimek z badań prof. Izdebskiego. Chłopak poznaje dziewczynę, wydaje mu się fajna, ale w opakowaniu. Bo już nago jest jakaś niedodepilowana, i w dodatku ma zapach. Chłopak odpuszcza sobie tę dziewczynę. Ludzie z pism lajfstajlowych nie pachną.

To jest właśnie nasza współczesna rzeczywistość. Zapachy - ale też rozterki, życie, śmierć, cmentarze, wina bądź jej brak - to tylko jakaś ułuda. Nieistotne pobocza. Nie warto się w to zagłębiać, bo to niebezpiecznie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj