szukaj
Spektakularny upadek autostradowej firmy
Sąd ogłosił upadłość firmy DSS budującej kluczowy odcinek autostrady A2 pod Warszawą. „Polityka” już w lipcu ostrzegała, że prezes spółki ma problemy z wiarygodnością i realizacja tak dużej inwestycji może ją przerosnąć.
Budowa odcinka C autostrady A2 na odcinku Wiskitki - Grodzisk Mazowiecki.
Pawel Mamcarz/Forum

Budowa odcinka C autostrady A2 na odcinku Wiskitki - Grodzisk Mazowiecki.

Czytaj także

Plajta notowanej na warszawskiej giełdzie firmy jest spektakularna - sąd zdecydował o upadłości likwidacyjnej, a nie układowej (jak chciał zarząd spółki). Jeśli wyrok się uprawomocni, zamiast restrukturyzacji, aktywa DSS mogą zostać podzielone na części, które zostaną sprzedane, by zaspokoić roszczenia wierzycieli.

Wniosek o upadłość złożył sam zarząd oraz wierzyciele DSS (pełna nazwa firmy: Dolnośląskie Surowce Skalne SA). Powodem były olbrzymie długi, sięgające na koniec ubiegłego roku 900 mln zł. Firma wpadła w tarapaty budując autostradę A2 pod Warszawą. Najpierw była dostawcą kruszyw dla Chińczyków z COVEC (którzy do dziś są winni DSS 50 mln zł.), by po ich wyrzuceniu z budowy w konsorcjum z firmą Bögl a Krýsl przejąć najbardziej zagrożony odcinek C Wiskitki - Grodzisk Mazowiecki. Co ciekawe, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zdecydowała się powierzyć DSS tak odpowiedzialne zadanie, mimo że spółka nie miała doświadczenia w budowie autostrad (wcześniej zajmowała się głównie wydobyciem i dostawą kruszyw).

Konsorcjum miało problemy z nadrabianiem zaległości po wykonawcach z Chin, za to DSS zaczęła popadać w tarapaty finansowe. W marcu przestała liderować konsorcjum, część prac przejął od niej Bögl a Krýsl. Jakby tego było mało, w październiku ubiegłego roku zmarł prezes i główny udziałowiec DSS Jan Łuczak.

Jego dwuznaczne praktyki oraz niezbyt przejrzyste działania spółki opisaliśmy w lipcu, gdy DSS dopinała kontrakt na budowę A2. Ostrzegaliśmy wówczas, że prezes Łuczak nie spłaca długów i ma na głowie komornika - jego zobowiązania sięgały wówczas 1,7 mln zł.

Nie do końca jasne były w tej sprawie działania samej firmy. Komornik zajął wynagrodzenie Łuczaka w spółce DSS oraz jego należności w wysokości około 8 mln zł, które była winna swemu prezesowi (z tytułu pożyczki). Do tego zobowiązał DSS do niewypłacania tych pieniędzy Łuczakowi i przelania ich na konto komornika. Niewiele to dało. Mimo decyzji komornika władze DSS wypłaciły pensję prezesowi za 2010 rok i, co więcej, uregulowały wobec niego ośmiomilionowy dług. Aby pieniądze nie trafiły na konto komornika, spółka - prawdopodobnie w ramach rozliczenia ośmiomilionowego długu - przekazała kontrolowanej przez Łuczaka Aroga Holdings swoje akcje z nowej emisji.

Partner DSS, czyli spółka Bögl a Krýsl zapewnia, że jej kłopoty nie wpłyną na prace przy budowie A2. Odcinek C ma być przejezdny na Euro 2012, a wszystkie prace powinny się zakończyć w terminie, czyli w październiku.

O ile drugi termin jest całkiem realny, to pierwszy przypomina mission impossible.

CZYTAJ: co pisaliśmy o Janie Łuczaku i DSS w lipcu 2011 r.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+