O Janie Karskim i jego zasługach dla ludzkości
Karski – Obama – Medal
Legendarnego kuriera, który poinformował świat o Holokauście wspomina jeden z Ocalonych - redaktor POLITYKI Marian Turski.
prof. Jan Karski (1914 - 2000).
Witold Szulecki/Forum

prof. Jan Karski (1914 - 2000).

Medal Wolności dla Jana Karskiego z rąk prezydenta Baracka Obamy odbiera były szef polskiego MSZ Adam Daniel Rotfeld.
Charles Dharapak/AP/EAST NEWS

Medal Wolności dla Jana Karskiego z rąk prezydenta Baracka Obamy odbiera były szef polskiego MSZ Adam Daniel Rotfeld.

1

Wrzawa wokół błędu (czy jak inni powiedzą: gafy) prezydenta Baracka Obamy przesłoniła najważniejszą jego intencję – żeby uhonorować człowieka, który w najwyższym i najbardziej godnym stopniu reprezentował imię i honor Polski w czasach najtrudniejszych. Który przeszedł próbę życia i śmierci, uciekając z rąk gestapo i przedostając się na Zachód.

Wszyscy wiedzą, że był Jan Karski człowiekiem wyjątkowym. Że był niedoścignionym wzorem patrioty. Że okazał się znakomitym analitykiem spraw międzynarodowych. To truizmy, których jednak nie sposób przy takiej okazji nie powtórzyć.

Miałem szczęście i zaszczyt poznać go w 1988 r. Dał się wkrótce potem namówić na przyjazd na sympozjum amerykańsko-polskożydowskie do Warszawy. Od tego czasu przegadaliśmy wiele nocy w Warszawie, a potem w jego mieszkaniu w Bethesdzie i w Chevy Chase. Ostatni raz rozmawialiśmy w Warszawie na parę godzin przed jego, definitywnie już ostatnim, wyjazdem przed śmiercią. Wiele z tych rozmów za jego zgodą nagrywałem. Część udostępniłem czytelnikom POLITYKI.

Cecha szczególnie piękna: nigdy nie wyrażał się źle o innych. Obgadywaliśmy pewnego polityka, powszechnie zaliczanego do sprytnych i przebiegłych, o kontrowersyjnych poglądach, z pewnością nie bliskich Karskiemu. A on o nim mówi: „szlachetny człowiek” (ci, co znali Karskiego wiedzą, że nadużywał tego przymiotnika). Ja do Karskiego: „Może był to człowiek mądry i wyróżniający się, ale szlachetny?”. Karski: „Ależ on się niczego nie dorobił, był taki wybitny, a o sobie nie pomyślał”... Karski był bardzo wyrozumiały i zawsze gotowy wybaczać ludziom potknięcia i pomyłki, byleby czynione bez myśli o prywatnych korzyściach. Na plan pierwszy zawsze wysuwał interes państwowy, bo tak został – nie zawahajmy się użyć tego słowa – patriotycznie wychowany. Oczywiście interes państwowy można pojmować różnie. Na tym tle w pewnym momencie rozeszły się, na pewien czas, drogi Karskiego i paru jego równie zasłużonych i czcigodnych przyjaciół.

Karski był człowiekiem niezwykle skromnym. Chyba jednak ta cecha przepleciona była swoistą traumą. Bo czym tłumaczyć fakt, że gdy wykładał (przez 30 lat) na prestiżowym Georgetown University w Waszyngtonie historię dyplomacji i dzieje II wojny, ani razu nie wspomniał swoim studentom, że on – tajny emisariusz rządu RP – przekazywał prezydentowi Rooseveltowi czy ministrowi Edenowi raport o Holocauście, oparty na własnych, bezpośrednich obserwacjach? Dopiero po paru dziesiątkach lat wyciągnął z niego to świadectwo Claude Lanzman na użytek pamiętnego filmu o zagładzie Żydów. Potem znów była przerwa, aż pewnego dnia – w 1980 r. – zadzwonił do niego noblista Elie Wiesel: „Czy pan jest tym Karskim z czasów wojny?”. Potwierdził. Dał się zaprosić na konferencję międzynarodową. „Przekonywał mnie, że to moja powinność jako świadka...” – tłumaczył.

Jan Karski kojarzony jest przede wszystkim z przekazanym na Zachód raportem o zagładzie. Ale czytelnicy powinni wiedzieć, że to była tylko część i raczej konsekwencja jego głównego obowiązku jako emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, przekazującego sprawozdanie o sytuacji w kraju.

2

Dwanaście lat po śmierci Jana Karskiego Barack Obama przyznał mu Prezydencki Medal Wolności. Jest to najwyższe cywilne odznaczenie państwowe w Stanach Zjednoczonych. Ustanowione zostało w 1963 r. przez prezydenta J.F. Kennedy’ego i nadawane jest zarówno obywatelom amerykańskim, jak i cudzoziemcom „za szczególny wkład w dziedzinie bezpieczeństwa lub interesów narodowych USA, pokoju światowego, kultury, jak również innych znaczących dokonań w sferze publicznej lub prywatnej”. Sam prezydent Kennedy nie zdążył nikogo udekorować, ponieważ zginął wskutek zamachu. Przyznane przez Kennedy’ego – wręczył nagrodzonym jego następca, prezydent Lyndon Johnson.

Prezydencki Medal Wolności wywodzi się z Medalu Wolności ustanowionego w 1945 r. przez prezydenta Harry’ego Trumana. Ten wszakże ograniczał się do służby i zasług cywilnych podczas II wojny światowej.

Wymieńmy niektórych poprzedników Jana Karskiego: astronauta Niels Armstrong, poeta T.S. Eliot, aktorzy Audrey Hepburn i Gregory Peck, muzycy Vladimir Horowitz i Duke Ellington, fizyk Stephen Hawking, politycy Colin Powell, Ronald Reagan i Vaclav Havel. Polskie nazwiska: Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak-Jeziorański, Lech Wałęsa. Także papież Jan Paweł II.

W roku bieżącym prezydent przyznał w sumie 13 Medali. Poza Karskim otrzymali je m.in. Madeleine Albright, Bob Dylan i Toni Morrison, za działalność sportową – Pat Summitt, za działalność społeczną – Dolores Huerta i Cesar Chaves. „Wszyscy odznaczeni – powiedział prezydent Obama – ci, którzy są na podium, i ci, którzy nie mogli się tu znaleźć, inspirowali nas i słowami, i działaniami. Wzbogacili nasze życie i zmieniali nasze losy na lepsze...”.

3

Ponieważ byłem obdarzony przyjaźnią przez Jana Karskiego, ponieważ byłem więźniem Auschwitz-Birkenau, ponieważ, jako przewodniczący Rady Muzeum Historii Żydów Polskich, zostałem zaszczycony dłuższą rozmową z prezydentem Obamą, gdy w czasie swej wizyty w Warszawie składał hołd przed pomnikiem powstańców żydowskich naprzeciw budującego się Muzeum – redakcja uznała, że powinienem skomentować wypowiedź prezydenta Obamy podczas przekazania Medalu Wolności dla Jana Karskiego.

Nie uchylam się od komentarza, ale chcę tylko powiedzieć, że mnie osobiście najbliższe są wypowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego i prezydenta Lecha Wałęsy. Kiedy ten ostatni mówi, że niezręczność popełniona przez prezydenta Obamę może obrócić się na korzyść, to zapewne ma rację. Jestem przekonany, że teraz amerykańska opinia publiczna będzie bardziej wyczulona na sformułowania raniące polską świadomość, a przede wszystkim raniące prawdę. Prawdziwe intencje prezydenta Obamy odczytuję w tym, co – poza niezręcznym sformułowaniem o „polskim obozie” – powiedział w związku z Medalem dla Karskiego. Otóż wcześniej w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, wspominając zbrodnie hitlerowskie i sławiąc Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a wśród nich Jana Karskiego, mówił: „Musimy tłumaczyć dzieciom, jak zło zostało wyzwolone: wydarzyło się ono, bo tak wiele osób uległo swym najciemniejszym instynktom, a wielu innych milczało”.

Podczas pobytu w Warszawie Barack Obama obiecał nam, że przyjedzie, razem z rodziną, na otwarcie w przyszłym roku Muzeum Historii Żydów Polskich.

Panie Prezydencie, bez względu na to, czy Pan wygra wybory czy nie, my, ocaleńcy z Holocaustu, my, Polacy, zapraszamy i czekamy. To będzie dobra okazja, żeby podziękować Panu za Medal Wolności dla Jana Karskiego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj