Komorowski zaprasza papieża do Polski
Dopiero za trzy lata
Premier Tusk nie klęka przed księdzem, za to prezydent Komorowski zaprasza Benedykta XVI, aby drugi raz odwiedził kraj swego poprzednika. Ale tu raczej nie chodzi o dyskretne ustawianie się obu polityków pod wybory: że skoro Tusk twardy wobec Kościoła, to Komorowski wprost przeciwnie.

Prezydent Polski zaprasza papieża ze strony państwa. Wcześniej zaprosił go polski episkopat. Ratzinger miałby odwiedzić nasz kraj w 2015 r., z okazji 1050-lecia chrztu Polski. Oba zaproszenia są niezbędne, aby doszło do wizyty. Taka jest procedura. Na wizycie zależy też szczególnie metropolicie krakowskiemu, kard. Dziwiszowi. Chciałby w ten sposób uczcić dziesiątą rocznicę odejścia Jana Pawła II. A zarazem połączyć wizytę z kolejnym Światowym Dniem Młodzieży. Ma tu rywala, bo o to samo zabiega Kościół rzymskokatolicki na Łotwie.

Decyzja Watykanu na ten temat ma zapaść w przyszłym roku. Te zloty młodzież pod auspicjami Kościoła mają też wymiar ekonomiczny. Uczestnicy nie tylko się modlą, ale też zostawią w mieście dziesiątki milionów euro.

Ale nim zostawią, trzeba wizytę dobrze zorganizować z współudziałem państwa. I tu pojawiają się znaki zapytania. Bo nie wiemy, czy za trzy lata rząd będzie stać na dofinansowanie wizyty. Nie wiemy też, jaka będzie atmosfera w Polsce szykującej się do wyborów prezydenckich, a może i parlamentarnych. Podróż Benedykta do Polski w roku wyborczym może prowokować do manipulacji polityczno-partyjnych. Nie tylko ze strony opozycji, ale też obozu rządzącego.

Trzy lata to jednak dużo. Papież  w 2015 r. zbliżałby się do dziewięćdziesiątki. Nie wiadomo, czy rzymscy kurialiści chcieliby narażać zdrowie szefa. Na razie mówimy więc o pobożnych życzeniach wszystkich zainteresowanych.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj