Pies czyli kot
Jak w raju
Przypomnijmy sobie, jak było w biblijnym raju. Idealnie, prawda? No właśnie.

A jednak na drzewie wiadomości dobrego i złego pojawił się szatan pod postacią węża. Szatan właśnie dlatego nie wyglądał zbyt groźnie, kto wie, może pokazał się nawet trochę jakby żartem. Może powiedział Ewie, że jabłko podaje jej wężykiem? Nieważne. Adam i Ewa się kochali. Ona zjadła, to on też ugryzł. Tak się zaczęła ta straszna historia. Raj przestał istnieć, bo przecież nie mógł już być rajem, gdy pojawił się w nim diabeł. Skutki tego odczuwamy do dziś i będą one ważne aż do końca świata.

Czy jednak po tym wszystkim została powołana komisja śledcza, by ustalić, jak doszło do skażenia raju? Nie. Nie było potrzeby. Ot, jakaś nieszczelność w ogrodzeniu albo straże anielskie nie wykazały należytej czujności, a może przepisy i procedury pozwalały na różne interpretacje. Teraz już wszystko się naprawiło i każdy, kto w życiu doczesnym na to zasłuży, pójdzie do raju, w którym dozna nieskończonej szczęśliwości. Z gwarancją, że żaden wąż już się tam nigdy nie pokaże.

Zejdźmy z raju na ziemię naszą polską. Kto wie, może Adam i Ewa byli pierwszymi Polakami, którzy chcieli świat urządzać pięknie, lecz trochę im nie wyszło? Młodzi zakochani z Gdańska też chcieli świat urządzać pięknie, ale byli biedni. Nieważne, w jaki sposób, ale doszli do jakichś pieniędzy, dzielili się nimi z innymi, dawali na wybieg dla lwów w zoo, na produkcje filmowe i tanie bilety lotnicze. Kręcili z podatkami? Owszem. Rząd nam jednak wyjaśnił, że to straże się zagapiły. Nie wiem, jaki szatan i czym nakarmił sędziów oraz prokuratorów – ważne, że skutecznie. Zapomnieli, kim są i czego się podjęli.

Głosowano więc nad tym, czy nie powołać komisji śledczej, która – uważam – z pewnością stałaby się moralnym wstrząsem. Dla wszystkich. Rządowi nie po drodze jednak z terapiami wstrząsowymi. Tym bardziej że złotousty minister uznał sprawę Amber Gold za zemstę biznesu „o korzeniach sięgających PRL” na polskim premierze. Mam wierzyć, że zakochani z Gdańska szatańskimi korzeniami oplatają Tuska?

Chyba nawet Jarosław Kaczyński w to nie uwierzył. Do tego stopnia, że nie zabrał głosu w Sejmie. Za to Antoni Macierewicz, specjalista od skrzydeł, uczepił się jednego zdjęcia, na którym politycy PO ciągną jakiś samolot (ale nie ten, o którym Państwo myślą) po płycie lotniska. To jest powiązanie polityki z mafią! – krzyczał. – To samolot prywatnej firmy, która jest nietykalna. Na koniec głośno mu się zamarzyło: Donald Tusk skończy jako Donald T.

Rajską perspektywę dla Polski roztoczył w niedzielę 2 września prezes PiS. Uzdrowił wszystkich chorych przez likwidację NFZ, w cudowny sposób dokończył budowę autostrad, zlikwidował bezrobocie i otworzył ludziom drogę do własnych mieszkań. A wszystko to zrobił w kilka minut. Nie powiedział tylko, ile to będzie kosztować i skąd wziąć pieniądze. Nie musiał tego mówić, bo wie, że nigdy tych pomysłów nie będzie wprowadzał w życie.

Co się w Polsce dzieje, każdy widzi, ale jestem pewien, że tego rządu do kolejnych wyborów nikt i nic nie ruszy. Tusk może nawet wprowadzić 100-złotowy miesięczny podatek od osobistego anioła stróża. Tego anioła nie widać, ale każdy go ma, co jasno wynika z lekcji religii. Te właśnie lekcje w pełnym wymiarze godzin zapowiada prezes PiS wszystkim dzieciom od poczęcia do matury, a może nawet i na studiach…

Jarosław Kaczyński całe swoje wystąpienie zatytułował „Alternatywa”. Ponieważ wciąż zapowiada budowanie IV Rzeczpospolitej (tym razem bez Ziobry), więc skojarzenie z serialem „Alternatywy 4” kusi szatańsko. Ech, gdyby jeszcze na koniec swojego wystąpienia Kaczyński odważnie zdjął marynarkę i rękawami białej koszuli zademonstrował orła białego, niczym Roman Wilhelmi w serialu Barei! Poczulibyśmy się w Polsce jak w raju, tym bardziej że gospodarz bloku przy Alternatywy 4 nazywał się Anioł.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj