Lato rezygnuje. Walka o fotel prezesa PZPN
Schyłek Laty
Nie będzie reelekcji Grzegorza Laty. Był tak złym prezesem PZPN, że teraz nie nadawał się nawet na kandydata.

Prezes Lato do końca pozostał sobą i w ociekającym obłudą oświadczeniu poinformował, że nie wystartuje w wyborach, mając na uwadze dobro polskiej piłki.

Jak powszechnie wiadomo, ta idea przyświecała mu zawsze. Gdy szukał chętnych do budowy nowej siedziby związku. Gdy wynagradzał posłusznych mu terenowych działaczy sowitymi dietami za udział w związkowych posiedzeniach. Gdy podpisywał ze Sportfive tzw. kontrakt stulecia. Gdy zezwalał na pozbawienie koszulek reprezentacji narodowego godła. Gdy akceptował pomysł rozegrania finału Pucharu Polski z udziałem nienawidzących się kibiców Lecha i Legii na stadionie w Bydgoszczy (gdzie brakowało odpowiednich zabezpieczeń przed burdami). Albo wreszcie - gdy pańskim okiem doglądał szkolenia młodzieży.

Klęska Laty nie jest żadnym zaskoczeniem. O kłopotach prezesa ze znalezieniem poparcia w terenie było głośno od dobrych kilku tygodni. Opuścili go nawet najwierniersi sojusznicy. Czy oznacza to, że nagle przejrzeli na oczy i postanowili oddać stery związku w ręce kogoś o reformatorskich skłonnościach? Niestety nie. Po prostu skalkulowali, że zamiast walczyć o przegraną sprawę, trzeba przenieść poparcie na kogoś, kto ma realne szanse na zwycięstwo. I przy okazji ugrać jak najwięcej dla siebie (przynajmniej zachowanie wpływów i świety spokój). Nie miejmy złudzeń – ceną poparcia są obietnice, a lokalni działacze PZPN to wciąż największa elektorska siła. Nowy prezes musi podczas głosowania przyciągnać na swoją stronę przynajmniej kilkunastu z nich.

O tym, że beton trzyma się mocno, świadczy włączenie się do wyścigu o fotel prezesa Zdzisława Kręciny – byłego sekretarza generalnego Związku. Jesienią ubiegłego roku został odwołany ze stanowiska po tym, jak biznesmen Grzegorz Kulikowski ujawnił nagania, z których wynikało, że Kręcina może być zamieszany w korupcję. Odszedł w niesławie, jednak teraz zebrał poparcie bez trudu.

Dla wszystkich spragnionych wiatru odnowy w PZPN dobrą informacją są widoczne podziały wśród lokalnych działaczy, bo przecież oprócz Kręciny kandydują jeszcze baronowie - Edward Potok i Stefan Antkowiak. Kłótnie w rodzinie to woda na młyn przede wszystkim Romana Koseckiego, bo Zbigniew Boniek wydaje się mieć zbyt duży elektorat negatywny.

Ale dziś trudno cokolwiek przesądzać. Do wyborów jeszcze miesiąc. Jak twierdzą wtajemniczeni – sytuacja jest dynamiczna.

***

CZYTAJ TAKŻE: Kulisy kontraktu stulecia Sportfive i PZPN >>

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj