Sejmowa debata o ekshumacjach ofiar TU154
Nie będzie ciszej nad trumnami
Stygnące emocje smoleńskie rozgrzała bulwersująca wiadomość o pochowaniu w grobie Anny Walentynowicz szczątków innej ofiary katastrofy. Opozycja wyczuła, że to może być nowe paliwo polityczne, nowy dowód na ,,dziadowskie’’ państwo Tuska.

Czytaj także

PiS zażądał informacji od rządu na forum Sejmu.

Przed czwartkowym posiedzeniem zarzekano się, że posiedzenie będzie godne i merytoryczne. Mało kto w to wierzył. A jednak w zasadzie tak było. To zasługa przede wszystkim samego premiera, tonu jego wystąpień na początku i pod koniec sesji, oraz ministra Boniego. Obaj punkt po punkcie, rzeczowo, odpowiadali na zarzuty i insynuacje PiS-u i SP. Na tym tle posłowie prawicy wyszli na automaty recytujące te same kwestie w oderwaniu od konkretnych wyjaśnień przedstawionych przez Tuska i Boniego i - w mniejszym stopniu - przez ministra Gowina oraz prokuratora generalnego Seremeta.

W wystąpieniu Gowina zwracał uwagę fragment o przepisach prawa polskiego na temat zasad pochówku. Wynikało z nich,  że zakaz otwierania trumien wyszedł nie od ministrów Tuska, lecz od ustawodawcy, czyli parlamentu polskiego. Ale co tam! Opozycja dalej grzmiała o ,,zakazie’’.     

Mam wrażenie, że pisowski plan polityczny polegał na przygrywce do sobotniego marszu ,,Obudź się, Polsko!’’. W sensie budowania negatywnych emocji na sprawie Anny Walentynowicz służących do dyskredytowania rządów PO.

Jednak ten plan w Sejmie nie bardzo się powiódł. Nawet posłowie PiS słuchali Tuska i mu nie przerywali. Nie byli w stanie spontanicznie i celnie zareagować na wystąpienia premiera i ministra Boniego. Liderzy PO bronili Ewy Kopacz, którą PiS dopisał do swej czarnej listy, i ministra Arabskiego. Opozycyjna lewica postanowiła wycofać się z tak upolitycznionej sesji smoleńskiej. Palikotowcy dosłownie, SLD zrezygnował z zadawania pytań. Jest w tym pewna hipokryzja - i to w każdej frakcji sejmowej - bo przecież wiadomo, że w parlamencie wszystko jest polityczne.

Nie da się niestety oddzielić sprawy smoleńskiej od polityki i niektóre ugrupowania zbyt wiele mają tu do ugrania. Dlatego wątpię, by premier - wbrew wyrażonemu życzeniu - doczekał się ciszy nad trumnami smoleńskimi.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij