In vitro: Platforma wyrzuca ustawę do kosza
Nie będzie specjalnej ustawy regulującej in vitro. Decyzją premiera, projekt wyląduje w koszu, a sprawy związane z zapłodnieniem pozaustrojowym ureguluje wyłącznie konwencja bioetyczna Rady Europy, która ma być ratyfikowana w przyszłym roku.
Zespół PO ds. in vitro ma też opracować przepisy, które zasady konwencji bioetycznej przeniosą na grunt polskiego prawa.
Michael Dalder/Reuters/Forum

Zespół PO ds. in vitro ma też opracować przepisy, które zasady konwencji bioetycznej przeniosą na grunt polskiego prawa.

Polska podpisała konwencję w 1999 r. za rządów Jerzego Buzka, ale do dziś nie została ratyfikowana.  W dokumencie sformułowano między innymi zakaz praktyk eugenicznych, zwłaszcza selekcji płci, a także badań na embrionach oraz handel nimi. Nie ogranicza natomiast liczby zarodków, które można zamrażać.

Premier widząc, że w klubie PO nie jesteśmy w stanie pogodzić swoich światopoglądowych przekonań doszedł do wniosku, że te sprawy nie powinny być rozstrzygane w politycznym głosowaniu – mówi poseł Jarosław Katulski, szef zespołu PO, który miał opracować kompromisowy projekt ustawy dotyczący in vitro. W tej sprawie z premierem spotkał się w środę w Sejmie cały zespół. Był też szef klubu Rafał Grupiński, autorzy wcześniejszych projektów: Małgorzata Kidawa – Błońska i Jarosław Gowin oraz pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska – Rajewicz.

Z półtoragodzinnego spotkania bardziej zadowoleni wyszli członkowie zespołu reprezentujący liberalne skrzydło PO. Konserwatywni posłowie chcieli do minimum ograniczyć ilość mrożonych zarodków i nie zgadzali się na ich niszczenie po upływie określonego czasu. Reprezentanci obu skrzydeł nie mogli porozumieć się w tych kwestiach. Dlatego premier przerwał przeciągające się prace zespołu, postanawiając, że ustawa nie powstanie. Kwestie in vitro będzie regulowała konwencja bioetyczna.

Nad jej przestrzeganiem ma czuwać Rada Bioetyczna, która będzie działać przy urzędzie premiera (zostanie powołana specjalną ustawą). - Rada ma wydawać opinie w sprawach prawnych, etycznych i społecznych uwarunkowań rozwoju biomedycyny oraz biotechnologii – mówi Jarosław Katulski. Dodaje, że Rada będzie powoływana przez premiera spośród osób zgłoszonych przez m.in. Polską Akademię Nauk oraz najważniejsze ośrodki naukowe i uniwersyteckie w Polsce.

W tej kwestii również pojawiają się pewne rozbieżności między platformianymi liberałami i konserwatystami. Ci drudzy chcą, by do Rady Bioetycznej swojego przedstawiciele mogła oddelegować, poza środowiskami naukowymi, również Konferencja Episkopatu Polski.

Oprócz opracowania ustawy powołującej Radę, zespół PO ds. in vitro ma również opracować przepisy, które zasady z konwencji bioetycznej przeniosą na grunt polskiego prawa. Chodzi między innymi o zapisy w kodeksie karnym ustalające wysokość kar za handel zarodkami. Jak informował Grupiński, przepisy powinny być gotowe do końca tego roku. Dopiero wtedy Sejm ratyfikuje konwencję.

Jak poinformował w poniedziałek premier, finansowanie zapłodnienia in vitro nie będzie się odbywało na mocy ustawy czy rozporządzenia, ale w ramach kolejnego programu zdrowotnego przygotowanego przez resort zdrowia. Prawo do uczestniczenia w nim, a tym samym do dofinansowania zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego z pieniędzy budżetowych będą miały pary, które przez co najmniej rok leczyły się z niepłodności. Sformalizowanie związku nie będzie konieczne. Górna granica wieku kobiet, które będą mogły uczestniczyć w programie to 40 lat. U młodszych kobiet będzie zamrażana mniejsza ilość zarodków, a u tych po 30 roku życia, ze względów medycznych większa.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj