Emerytury - góra lodowa, której nie ominiemy
Trzecia nóżka
Stół, żeby stać, musi mieć przynajmniej trzy nogi. Nasz system emerytalny też. I ma, ale wszystkie są kulawe. A najbardziej trzecia.
Przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę.
Mirosław Gryń/Polityka

Przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę.

Skóra cierpnie, kiedy się pomyśli o wynikach przeprowadzonych właśnie badań emerytalnych. Bo obraz jest z grubsza taki, jaki musiał widzieć majtek z „Titanica”, kiedy zobaczył górę lodową, której statek nie był już w stanie ominąć. Szczytem możliwości była sprawna ewakuacja. Ale wiedział, że nikt nie jest na nią gotowy. Teraz jest podobnie.

Mam nadzieję, że trochę już Państwa nastraszyłem. I dobrze. Nie dlatego, że lepiej bać się w grupie niż samemu. Chodzi o to, że trzeba zacząć coś robić. Póki jeszcze czas dokupić szalupy.

Dziś wyżyć z emerytury jest trudno. Ale przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę. W dotychczasowym systemie tak zwana stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniej płacy, to trochę ponad 2/3. W nowym systemie będzie to nieco ponad 1/3. Jeśli za 2/3 pensji ciężko dziś większości emerytów przeżyć, trudno liczyć, że w przyszłości przeciętny Polak przeżyje za połowę tej kwoty.

Kosztowne złudzenie

Można się łudzić, że jest to zmartwienie przyszłych emerytów. Ale złudzenia kosztują. A to złudzenie może kosztować dużo szybciej i więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Z czegoś przecież trzeba będzie do głodowych emeryturek dołożyć. Zwłaszcza że niebawem właśnie emeryci starzejącego się wyżu demograficznego będą stanowili większość czynnego elektoratu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj