szukaj
Adam Szostkiewicz o nowej książce o Jerzym Turowiczu w rocznicę śmierci Redaktora
Zawód: Tygodnik Powszechny
Im więcej w polskim Kościele ojca Rydzyka, tym mniej Jana Pawła II, ale też ks. Tischnera i redaktora Turowicza. Właśnie minęło stulecie jego urodzin, a 27 stycznia mija czternasta rocznica jego śmierci.
Witold Bereś, Krzysztof Burnetko i Joanna Podsadecka, „Krąg Turowicza. Tygodnik, czasy, ludzie. 1945-1999”. Wyd. Fundacja Świat Ma Sens, Kraków 2012.
Fundacja Świat Ma Sens/Materiały prasowe

Witold Bereś, Krzysztof Burnetko i Joanna Podsadecka, „Krąg Turowicza. Tygodnik, czasy, ludzie. 1945-1999”. Wyd. Fundacja Świat Ma Sens, Kraków 2012.

„Zawód: Tygodnik Powszechny” – to tytuł wywiadu Jerzego Pilcha z Jerzym Turowiczem, który został przeprowadzony w 1995 roku z okazji półwiecza istnienia TP. Turowicz był wybitną postacią polskiej kultury i prasy, ale sprawiał wrażenie, jakby mu to umknęło. Bo przecież on cały czas zajmował się tylko robieniem Tygodnika. To było jego powołanie, przeznaczenie i szczęście.   

Jerzy Turowicz kierował nim od 1945 r. do 1999 r. Krakowski tygodnik jest pismem katolickim, interesuje się Kościołem i wiarą, ale też polityką, sprawami społecznymi i kulturalnymi. Niby więc jest tygodnikiem jak inne, ale – dzięki Turowiczowi, który takim go wymyślił i prowadził przez ponad 50 lat! – jednak nie ma takiego drugiego w prasie polskiej, bo choć szczerze katolicki, ekskomunikami i piekłem nie grozi wątpiącym, inaczej myślącym, albo zgoła niewierzącym.

Czyli Tygodnik był taki, jak sam Turowicz, nazywany przez ludzi redakcji  nie ,,starym’’ czy ,,naczelnym’’, lecz ,,szefem’’. Dla Szefa najważniejszy był Kościół, ale nie jako instytucja trzymająca masy w rygorze moralnym. Turowiczowi na sercu leżało chrześcijaństwo, jego los obecny, jego przyszłość. A że zdecydowana większość chrześcijan wyznaje i praktykuje swą wiarę w Kościele rzymskokatolickim, to w tym sensie dla Turowicza najważniejszy był Kościół. Ale pasjonował go zarazem świat współczesny, przed którym nie uciekał w jakieś katolickie getto zabarykadowane na głucho. Jak filozof Leszek Kołakowski, zaprzyjaźniony z Turowiczem,  Szef nie wyobrażał sobie świata bez chrześcijaństwa. Z chrześcijaństwa wyprowadzał prawa człowieka i ideał sprawiedliwości społecznej.

Przy tym uważał, że krytyka Kościoła, ta płynąca z miłości do Ewangelii, jest nie tylko możliwa, ale wskazana, by oczyszczać Kościół z tego, co w nim złe. To nie podobało się prymasowi Wyszyńskiemu ani Glempowi, ale z Karolem Wojtyłą Turowicz przyjaźnił się blisko i bez większych napięć przed i po tym, kiedy Wojtyła został wybrany na papieża.     

***

Był niepodległościowym socjalistą piłsudczykiem, jednak miał przez długie lata w redakcji  przedwojennego endeka, więźnia stalinowskiego skazanego na karę śmierci, Mieczysława Pszona, drugi w TP mózg polityczny  obok Krzysztofa Kozłowskiego. Kozłowski, niechętny wszelkiemu partyjnictwu,  po 1989 r. został ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. To kolejny bliski przyjaciel Turowicza.     

Polityka bardzo Turowicza interesowała, szukał w niej zasad demokratycznych i humanistycznych. Ale jeszcze bardziej pasjonowała go kultura. Wszystko: literatura polska i międzynarodowa, film, teatr (przyjaźnił się z Tadeuszem Kantorem), muzyka. Potrafił uwielbiać na łamach TP Marylin Monroe, tolerował pisanie o jazzie i rocku. Sam żegnał wspomnieniem Ellę Fitzgerald, oglądał na żywo koncert Pink Floydów w Berlinie po upadku komunistycznego Muru. Żegnał też Agnieszkę Osiecką i Piotra Skrzyneckiego z bardzo bliskiej Szefowi Piwnicy pod Baranami.

Tym otwartym podejściem zjednywał do siebie wielkich polskiej literatury i kultury, ale równie skutecznie ludzi młodych i nieznanych, lecz zafascynowanych tą otwartością Turowicza i pisma, które tworzył.  Przez łamy  TP przeszły prawie wszystkie wielkie nazwiska polskiej kultury, literatury, walki o demokrację i prawa człowieka. Kisiel (Stefan Kisielewski), Miłosz, Herbert, Szymborska, Słonimski, Kapuściński, Lem, Wojtyła, Tischner, o. Musiał i tylu innych. Niektórzy zachodzili na zawsze otwartą dla gości ulicę Wiślną, gdzie mieści się siedziba TP, by pogawędzić o wszystkim. Niektórzy zostali na długie lata, jak poeta Marcin Świetlicki czy pisarz i felietonista Jerzy Pilch.       

***

Stulecie urodzin Turowicza uczczono m.in. kilku książkami, o których Polityka wspomniała na swoim kulturalnym ,,Afiszu’’. Teraz odnotujmy dzieło jak dotąd najambitniejsze. Trójka autorów krakowskich, Witold Bereś, Krzysztof Burnetko i Joanna Podsadecka wydała blisko 700-stronicową księgę o fenomenie Turowicza i Tygodnika Powszechnego: ,,Krąg Turowicza. Tygodnik, czasy, ludzie’’. Bereś i Burnetko, autorzy wielu cennych dziennikarskich książek wyrosłych z tygodnikowych inspiracji, pracowali w piśmie Jerzego Turowicza. Mają niezłe rozeznanie, co jest czym i kto jest kim w kręgu Tygodnika.

Mają też niespożytą wolę oddania sprawiedliwości dziełu Turowicza, które dziś na fali ,,rydzykizmu’’  prawica kościelna i narodowa usiłuje zepchnąć na margines w dyskusjach o polskości, demokracji i  chrześcijaństwie. Jak dotąd, nie wydano nic o Tygodniku tak niesamowicie naładowanego informacjami i pozytywną energią. Czytelnik zyskuje znakomitą okazję, by poznać rzeczywisty Tygodnik, rzeczywiste czasy, w jakich tworzył go Turowicz i rzeczywistych ludzi, z jakimi go redagował.

Rzeczywisty Turowicz i rzeczywisty Tygodnik nie mają nic wspólnego z antytygodnikowymi pamfletami antykomunistów ostatniej godziny. Autorzy tej swoistej encyklopedii TP za lata 1945-1999 biorą też na warsztat tę ciemną stronę mocy. Przedstawiają fakty i argumenty przeciwko popularnym dziś na prawicy stereotypom wymierzonym w Tygodnik i samego Szefa.

Adam Szostkiewicz, publicysta POLITYKI, w latach 1988-1999 dziennikarz i redaktor Tygodnika Powszechnego.   

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj