Feministki odsuwają się od Palikota
Stan przedrozwodowy
Takiego samobója Janusz Palikot dawno sobie nie strzelił. Właśnie zraził do siebie środowiska feministyczne, które stanowią naturalny elektorat jego partii.

Próba skonfrontowania Wandy Nowickiej z Anną Grodzką była przekombinowaną, dziwaczną zagrywką polityczną, która naocznie pokazała, że Palikot prawa kobiet traktuje czysto instrumentalnie. Nowicka była w Ruchu Palikota ikoną równouprawnienia. Przygotowywała projekty ustaw dotyczące parytetów płci, tzw. suwaka na listach wyborczych, wydłużenia urlopów ojcowskich. „Sejm przyjazny kobietom” to jej inicjatywa. Wiadomo było, że uderzenie w Nowicką, ruch feministyczny odbierze jak policzek. Palikot zignorował wszystkie sygnały ostrzegawcze.

Choćby list Kongresu Kobiet, że cofnięcie Nowickiej rekomendacji na stanowisko wicemarszałka Sejmu to populizm i wyraz lekceważenia nie tylko dla niej samej, ale do problematyki, którą się zajmuje od 20 lat. Brnął dalej. Wykrzykiwał z emfazą w telewizyjnych studiach, że on „Wandę kocha”, nie czując, że ma to nieco seksistowski posmak. Pobłażliwie tłumaczył kobietom, że ich prawa jeszcze lepiej reprezentować będzie Anna Grodzka. Niczego Annie Grodzkiej nie ujmując, jest ona kojarzona z nieco inną tematyką.

W dodatku dziś, zamiast próbować jakoś łagodzić napięcia i docenić, że Wanda Nowicka nie odwróciła się na pięcie, trzaskając drzwiami, opowiada, że żałuje, że klub jej nie odwołał, że jest skończona. Decyzja ma zapaść za dwa tygodnie. Trudno powiedzieć, jak to się skończy. Sama Nowicka mówi, że liczy się z wyrzuceniem, ale to będzie błąd. Pytanie dla kogo.

Ona bez Ruchu Palikota sobie poradzi, tak jak sobie radziła przez 20 lat. Dla partii jej odejście to strata jednej z najbardziej wyrazistych postaci. Będzie też oznaczało odpływ feministycznego elektoratu. Jeśli Palikot doceni gotowość do współpracy, którą Nowicka nadal deklaruje, może uda mu się go zatrzymać. Atutem Palikota jest fakt, że środowiska kobiece w Polsce wielkiego wyboru nie mają. PO zamyka się w konserwie, SLD zawiódł zbyt wiele razy. Może to więc jeszcze nie rozwód, ale na pewno stan przedrozwodowy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj