Skąd się biorą poglądy Polaków?
Pokręceni
„Jak można rządzić krajem, w którym jest 246 gatunków sera?” – pytał rozżalony na Francję gen. Charles de Gaulle. A jak rządzić krajem, w którym jest 20 mln prywatnych ideologii i 20 mln prywatnych religii?
W epoce kolumn marszowych nieliczne elity decydowały o tym, co ludzie mieli w głowach i kieszeniach.
Marek Sobczak/Polityka

W epoce kolumn marszowych nieliczne elity decydowały o tym, co ludzie mieli w głowach i kieszeniach.

Nie zazdroszczę żadnemu politykowi, który musi zebrać trwale liczącą się w polityce grupę elektoratu, połączoną czymś więcej niż jakaś jedna kwestia. Żadnej takiej grupy już nie ma i jej coraz bardziej nie będzie. Nie ma ważącej politycznie grupy, która chce zrobić A, B, C, D, E i F. Można pewnie znaleźć większość popierającą A. I może nawet F. Ale wspólność tych zbiorów jest słaba i niejasna.

W najbardziej (obok Malty) katolickim kraju Europy najlepiej widać to na przykładzie seksu i innych obyczajów. Za katolików uważa się jakieś 90 proc. obywateli RP. A jednocześnie ok. 70 proc. popiera in vitro, 60 proc. jest za legalną eutanazją, prawie połowa za legalną aborcją, ponad 60 proc. akceptuje wspólne mieszkanie (i seks) bez ślubu, ponad połowa deklaruje, że homoseksualnego partnera własnego dziecka traktowaliby tak samo jak partnera heteroseksualnego, prawie 80 proc. deklaruje użycie prezerwatyw. W tych (i wielu innych) sprawach większość wiernych ma pogląd przeciwny niż ich Kościół.

Jeszcze bardziej poruszający jest rozziew między wiarą wiernych i wiarą Kościoła w sprawach czysto teologicznych. Nawet wśród osób co niedziela uczestniczących w mszach 15 proc. nie wierzy w Sąd Ostateczny, 22 proc. w zmartwychwstanie, 23 proc. w cuda i życie pozagrobowe. W życie pozagrobowe – fundament eshatologicznej narracji Kościoła – wierzy zaledwie 80 proc.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj