Dlaczego PiS wygrało w Rybniku
PiS-owi się chciało
Jarosławowi Kaczyńskiemu zależało na udowodnieniu, że karta się odwróciła i jego partia nie przegrywa raz za razem. Oprócz prezesa w Rybniku i okolicach pojawili się niemal wszyscy najważniejsi i najbardziej rozpoznawalni działacze PiS – z byłym agentem CBA Tomaszem Kaczmarkiem na czele.

Bolesław Piecha, poseł PiS, rybnickie wybory uzupełniające do Senatu RP (po śmierci Antoniego Motyczki, senatora PO) – wygrał w cuglach. Fakt ten nie powinien nikogo dziwić, ponieważ tylko PiS  podeszło do wyborów poważnie i planowo. Cała kampania sprowadzała się do hasła: dziś Rybnik, jutro Śląsk – potem Polska.

Już wystawienie do boju Piechy, który w rodzinnym okręgu rybnickim uzyskał w wyborach do parlamentu najlepszy wynik  świadczyło o pisowskiej determinacji w dążeniu do wiktorii. Na czas kampanii wyborczej Kaczyński po swojemu zmienił image, złagodził wypowiedzi, uszlachetnił język, złagodniał jak baranek. Nie było już mowy o tym, że „śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

Te słowa wywołały oburzenie i bez dwóch zdań przyczyniły się do gorszego (w porównaniu z wyborami 2007 r.) wyniku PiS w 2011 r. na Śląsku. Najgłośniej i najdosadniej zareagował na nie Ruch Autonomii Śląska. A właśnie w Rybniku RAŚ ma silną pozycję, ba, to wręcz jego matecznik – tu ruch się narodził. Stąd Kaczyński zręcznie zacierał poprzednie złe wrażenia. Teraz stawiał znak równości między polskością i śląskością bez mrugnięcia okiem. A może właśnie z mrugnięciem, dostrzegalnym tylko co bardziej dociekliwym… Tendencji autonomicznych szukał w zamierzchłych czasach  komunizmu, kiedy to Ślązacy żywili się poczuciem krzywdy.

Mówił, że je rozumie, choć nie podziela. Empatycznie zauważał ludzi ciężkiej i solidnej pracy. Bezrobocie, biedę i pustynię poprzemysłową – czyli kolejną śląską krzywdę, która daje autonomistom poparcie społeczne. Wygłosił czułą obronę emerytur górniczych i zdecydowanie sprzeciwiał się planom prywatyzacji górnictwa. Reasumując: PiS – jak już zwycięży w kraju – odbuduje przemysłową potęgę Śląska. To się podobało.

Na dodatek prezes pozwalał mówić Piesze. A ten, stojąc przy nim,  podważał pisowską  świętość – tezy Macierewicza o zamachu w Smoleńsku. Zwycięstwo, nawet kosztem religii smoleńskiej! I takie zwycięstwo zostało osiągnięte. Jeszcze w kampanii wyborczej Kaczyński zapowiedział, że wkrótce partia zorganizuje na Śląsku kongres programowy. Tak więc PiS chce na Śląsku pójść za ciosem.

Niebawem stanie się partią o śląskich korzeniach. Zakamuflowanych nieco, ale…

Po żenująco słabej kampanii, bez wsparcia czołowych polityków - żółtą kartkę dostała Platforma Obywatelska. Pewnie wyszła z założenia, że ma przecież 62 senatorów (po śmierci Motyczki), to nic złego się nie stanie jeśli jednego straci, więc nie warto kruszyć kopii w dalekim, prowincjonalnym Rybniku.

Stało się: kandydat PO zajął trzecie miejsce (drugi był kandydat lokalnego komitetu wyborczego) ze stratą ponad 10 punktów procentowych do Piechy. Może to mieć wpływ na najbliższe ogólnopolskie sondaże poparcia. Gra bowiem toczyła się nie tylko o senatorski mandat, ale o odpowiedź na pytanie, czy PO można pokonać?

Rybnik, to oczywiście nie cała Polska. Frekwencja przekroczyła 11 proc. Wrażenia nie robi, ale też nie jest, jak na wybory uzupełniające, taka mała.

Jeżeli potraktujemy Rybnik jako sondaż opinii publicznej, czy też próbę sił między partiami przed wyborami do europarlamentu, to zwycięsko, bez wątpienia, w tych ocenach i w tym zmaganiu wyszło PiS. Bolesław Piecha do tej pory nie był anonimowym członkiem partii, ale teraz jego pozycja pewnie się wzmocni. Właśnie za to, że dał prezesowi Kaczyńskiemu posmakować zwycięstwa.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj