Gowinowa wojna z Niemcami o zarodki
Nie dla nas
Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin znów podzielił się w mediach refleksją o in vitro. Komentując informację, że w jednej z klinik znaleziono pojemnik, w którym mogły być zniszczone zarodki, postraszył, że na polskich embrionach niemieccy naukowcy mogą prowadzić wątpliwe eksperymenty.

Jak podkreślił, wypowiadał się w tej kwestii jako Osoba Prywatna, a nie Pan Minister. Było mu wolno mieć pogląd.

Potem jednak okazało się, że wypowiadał się bardziej jako Szef Zespołu Naukowo - Księżowskiego, z którym przez wiele miesięcy pracował nad stworzeniem prawa regulującego status embrionów. Polska, jako ostatni kraj w Europie, nie ma żadnych przepisów na ten temat. W trakcie prac analizowano ustawodawstwo innych krajów, przy okazji któryś z lekarzy tłumaczył ówczesnemu Posłowi, że Niemcy prowadzą eksperymenty na mrożonych zarodkach, skupowanych z innych krajów. Zespół Naukowo – Księżowski Jarosława Gowina starał się w efekcie, by u nas uchwalono prawo bardziej etyczne, a więc zakazujące mrożenia zarodków w ogóle (nie przejmując się tym, że w wielu przypadkach, bez mrożenia, stosowanie tej metody traci medyczny sens).

Część biorących udział w pracach naukowców – genetyków i etyków z profesorskimi i tytułami - nie dała rady udźwignąć tak misyjnie rozumianej odpowiedzialności za embriony. Odłączyła się od zespołu Księżowskiego i założyła własny. Społecznie opracowując własny projekt, zgłoszony później przez Małgorzatę Kidawę Błońską jako kontrprojekt PO. Ta propozycja nie przeszła jednak w głosowaniu: wówczas Jarosław Gowin –  już jako Poseł – nawoływał, by go zignorować, bo nie trzyma standardów.

I tak, do tej pory, niczego nie udało się uchwalić. Metoda in vitro w Polsce obchodzi dwudziestopięciolecie, a wciąż nie istnieje w sensie prawnym. Jako Osoba Jarosław Gowin najwyraźniej nie czuje się za ten stan rzeczy specjalnie odpowiedzialny.

Po wypowiedzi na temat embrionów inny członek rządu wytknął za to Jarosławowi Gowinowi, że jako Minister, miał obowiązek powiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa – skoro miał taką wiedzę. Jarosław Gowin nie uczynił tego jednak. Tłumacząc, że nie mógł złożyć doniesienia o domniemanym handlu zarodkami, ponieważ w Polsce nie ma przepisów, na podstawie których karano by takie czynności. Ano - nie ma.

Jako Członek Rządu, który chce mieć z Niemcami poprawne stosunki, Jarosław Gowin dystansuje się teraz, że Niemców właściwie o nic nie oskarżał. Co więcej, szczególnie ceni sobie ich ustawodawstwo dotyczące postępowania z embrionami i zasady ich mrożenia. W ocenie Jego Osoby – prawo wręcz wzorcowe na tle europejskim. A więc dobre. Tyle, że nie dla nas.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj