Platforma i PSL straciły województwo
PiS odbiło Podkarpacie
Ile jeszcze porażek musi odnieść koalicja PO-PSL, zanim zewrze szeregi ? A może już tak jest zmęczona rządzeniem, że straciła i wiarę i ochotę ?

Władzę w samorządzie na Podkarpaciu przejmuje Władysław Ortyl, senator Prawa i Sprawiedliwości. Właśnie został marszałkiem, na miejsce odwołanego Mirosława Karapyty, któremu prokuratura postawiła kilka zarzutów korupcyjnych, więc PSL oczyściło z niego szeregi partyjne. To kolejna już, wielka porażka, koalicji rządzącej  oraz osobista klęska Jana Burego, prominentnego polityka PSL. Wszyscy byli święcie przekonani, że władza w regionie pozostanie w rękach dotychczasowej koalicji PO- PSL- SLD.

I byłoby tak, gdyby dwóch radnych – Lucjan Kuźniar, związany z ludowcami oraz Jan Burek, przewodniczący klubu radnych PO, nie zagłosowało razem z opozycją. W ten sposób kandydat PSL Mariusz Kawa uzyskał 15 głosów, a kandydat PiS, Władysław Ortyl – 17, mimo że z politycznej arytmetyki miało wynikać coś dokładnie odwrotnego. Są sugestie, że „odszczepieńcy” wzmocnili opozycję w zamian za stanowiska. Wyczuli, że idą zmiany.

Wybory marszałka na Podkarpaciu są kolejnym dowodem na bałagan i kompletne pogubienie się koalicji. A może na nieuzasadnioną pewność siebie, która pozwala im odpuszczać tak ważne i spektakularne wybory. Świadczyłoby to o tym, że zarówno politycy PSL, jak i Platformy nie bardzo wiedzą, co dzieje się w ich własnych szeregach. Nie mają też pojęcia o nastrojach, ostatnio bardzo ludowcom nieprzychylnych.

Na Podkarpaciu właśnie oraz na Lubelszczyźnie wielu rolników, mających ekologiczne plantacje, bardzo uderzyła po kieszeni ostatnia decyzja ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, cofająca dotacje do upraw ekologicznych owoców, czyli ponad 1500 zł do każdego hektara. A to tutaj właśnie uprawia się sporo ekologicznych malin i porzeczek. Powodem dziwacznej decyzji ministra  miał być fakt nieradzenia sobie z plantacjami fikcyjnymi. Tyle że te, z których żadnych plonów się nie zbiera tylko wyłudza dotacje, są akurat głównie w Zachodniopomorskiem. A ich właściciele nadal  będą wyłudzać, tylko już nie na uprawę malin, ale np. sadów tradycyjnych, z których także nie będą zbierać żadnych plonów. Cofnięcie dotacji nie uderza więc w oszustów, ale bije po kieszeni prawdziwych rolników ekologicznych. Nastroje na Podkarpaciu, od dawna sympatyzującym z Prawem i Sprawiedliwością, nie sprzyjają ludowcom. Teraz są wręcz wrogie.

Porażka przy wyborze marszałka może stać się przyczyną kolejnej spektakularnej klęski. Ortyl był przecież senatorem, więc teraz trzeba będzie na jego miejsce ogłosić wybory uzupełniające do Senatu. Jeśli PiS znów się spręży, a koalicja „odpuści”, może się powtórzyć scenariusz z Rybnika. Ile jeszcze porażek musi odnieść koalicja PO-PSL, zanim zewrze szeregi ? A może już tak jest zmęczona rządzeniem, że straciła i wiarę i ochotę?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj