Polscy księża są gotowi na Kościół ubogi?
Autobusy biskupów
Abp Michalik pouczył nas, że media karmią się sensacją, co powoduje zubożenie intelektualne i duchowe społeczeństwa. Zgoda.
Abp Michalik już drugi raz wrócił na portalu tygodnika Niedziela do tematu rzekomej walki mediów z Kościołem przy użyciu papieża Franciszka.
Wikipedia

Abp Michalik już drugi raz wrócił na portalu tygodnika Niedziela do tematu rzekomej walki mediów z Kościołem przy użyciu papieża Franciszka.

 Jedną z takich sensacji ma być w mediach temat ubóstwa Kościoła. Tu już się nie mogę zgodzić, bo ten temat to nie żadna sensacja, tylko sprawa poważna.

Temat ubóstwa jest miękkim podbrzuszem Kościoła instytucjonalnego. Bo w Polsce na przykład każdy widzi, że nasi biskupi metrem czy autobusem nie jeżdżą. I że nie mieszkają w blokach. Czyli w naszym Kościele rzymskokatolickim jakiś polski bp Bergoglio się raczej nie zdarzy. W Kościele w Polsce księża lubią na bogato, bo przecież tego sobie życzą ich parafianie. To trzeba by sprawdzić, czy rzeczywiście sobie życzą i w jakim procencie, ale o ile wiem, takich badań w Kościele się nie prowadzi.

Abp Michalik już drugi raz wrócił na portalu tygodnika Niedziela do tematu rzekomej walki mediów z Kościołem przy użyciu papieża Franciszka. Trudno ten zarzut potraktować serio. Franciszek od początku mówi, że pragnie Kościoła ubogiego i dla ubogich.

Wystarczy poczytać, co mówi w książkach rozmowach takich jak „Jezuita” czy „W niebie i na ziemi”, by się przekonać, że to nie są tylko pobożne frazesy czy metafory. Sam w Argentynie dawał przykład takiego stylu duszpasterskiego. I taki próbuje być jako papież. Stąd chyba to podenerwowanie polskich biskupów, bo przecież niejeden wierny dostrzega tę różnicę między ich stylem a stylem Franciszka. Jak w tym memie, w którym polscy biskupi chwalą się, że przecież - jak najbardziej - naśladują Franciszka: każdy już kupił sobie autobus.

Nie twierdzę, że Kościół instytucjonalny ma być  „dziadowski”, ani że opływa w dostatek. Bywa i taki, ale częściej mieści się u nas w pewnej normie możliwej chyba do przyjęcia. Ale to nie znaczy, by temat ubóstwa nie dotyczył Kościoła w Polsce. I w sensie materialnym, i w sensie duchowym.

Kościół w Polsce jest wciąż finansowo i majątkowo nieprzejrzysty. Przypominanie o tym nie jest walką ani dążeniem do sensacji, tylko normalnym oczekiwaniem w systemie otwartej demokracji. To samo z ubóstwem duchowym. Jeśli polega ono na skromności, umiarze, szacunku dla innych, także inaczej myślących i niewierzących, na zdolności do trzeźwej oceny własnych zdolności i możliwości, to Kościół nauczający z ambon i anten codziennie grzeszy przeciw ubóstwu duchowemu. Ale prawdy nie da się zagadać.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj