Miłość i polityka

Bardzo ciekawe typy ci politycy. Jest w tym zawodzie coś niepokojąco ulotnego i niepoważnego. Coś, co łączy polityka z dziennikarzem i filozofem. Jakaś płochość, rozkojarzenie i pozorność. Filozof też coś naobiecuje, wielki Wstęp do Dzieła napisze, a potem jakoś nic z tego nie wychodzi i umiera. Dziennikarz bierze temat – tu zadzwoni, tam pogada, ale w gruncie rzeczy nie wie, o co tak naprawdę chodzi, i pisze po nocy, jak tam podleci. Polityk to samo. Nie zna się na niczym konkretnie, różne mogą mu się zdarzyć stanowiska, ale jak już kręci tym swoim młynkiem, to i nie przestanie. Wszyscy oni niepoważni i w tej niepowadze marzą o wielkim Filozofie, Mistrzu Dziennikarstwa oraz Mężu Stanu. A Godot nie nadchodzi.

Gdy zastanawiam się nad etosem polityka, stylem życia i działania, do którego zmuszają go współczesne warunki gry o władzę, ogarnia mnie uczucie sympatii, czyli współczucia. Jakże ta polityka psuje charaktery! I jaka szkoda fajnych ludzi na to zepsucie!

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj