Legia w grze o Ligę Mistrzów
Sukces na miarę
Legia Warszawa wywalczyła awans do fazy grupowej Ligi Europy i wciąż liczy się w grze o Ligę Mistrzów, bo pokazała, że bardzo jej na tym zależy. Jeśli chodzi o polskie kluby – to już dużo.

Molde to nie jest Barcelona, Molde to nie jest nawet średniak z ligi angielskiej, ale Molde w polskiej Ekstraklasie byłoby oczywistym kandydatem na mistrza. Wszyscy futbolowi prorocy, którzy obwieścili, że Molde to jest klub, który Legia powinna nakryć czapką, dowiedli ignorancji tudzież nieznajomości tematu. Odkąd sięgnąć pamięcią, jeśli polskie kluby w europejskich pucharach trafiły na zespół wybiegany i walczący, przeważnie łamały sobie zęby. Takie właśnie – wybiegane, walczące, po norwesku nieustępliwe było Molde, a mimo to awansowała Legia i europejskie puchary na stadionie przy Łazienkowskiej potrwają przynajmniej do grudnia. W jakich dekoracjach – aż Ligi Mistrzów czy tylko Ligi Europy – to się jeszcze okaże.

Bez wątpienia rację mają ci, którzy twierdzą, że największym skarbem Legii jest słowacki bramkarz Duszan Kuciak. To dzięki niemu Legia nie pożegnała się z pucharami po pierwszym meczu w Norwegii, w rewanżu też był skałą. Trzeba jednak przyznać, że Legia w tej fazie sezonu wciąż jest placem budowy. Fundamenty wprawdzie zostały, ale pozostała część konstrukcji jest rozgrzebana. Kierownik budowy Jan Urban te swoje klocki wyjmuje, przesuwa, zamienia, sprawdza wytrzymałość całości – słowem robi wszystko to, czego od trenera myślącego i wątpiącego oczekiwać należy. W takiej sytuacji awans jest sukcesem.

W piątek okaże się kogo los przydzieli Legii w ostatniej fazie kwalifikacji do Ligi Mistrzów – raju utraconego polskich klubów. Możliwości jest pięć: Steaua Bukareszt, Celtic Glasgow, Victoria Pilzno, Bazylea i Dinamo Zagrzeb. Żadne potęgi europejskiego futbolu, ale jeśli chodzi o obycie w Lidze Mistrzów, możliwości, wartość piłkarską, tzw. kulturę gry, bijące Legię na głowę. Ale mistrz Polski plan minimum na ten sezon już spełnił, w rewanżu z Molde piłkarze Legii dowiedli ofiarności i pewnej dojrzałości taktycznej, za awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów mają obiecane 2 mln euro do podziału. Poza tym mecze z Molde pokazały, że można awansować, nie wygrywając. Chociaż minimalizm w futbolu rzadko popłaca.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj