PiS zbojkotował głosowanie. I naruszył prawo
Rzecz o bojkocie
Bojkot jest w życiu społecznym, a więc i w polityce, zachowaniem znanym. Sięgają poń jednak najczęściej obywatele i to tylko wtedy, gdy w inny sposób nie mogą przedstawić swojego zdania bądź dać wyrazu swemu oburzeniu.

Nie przystoi zaś taki gest politykom – i to tym, którzy jako swojego forum mogą użyć parlamentu.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie przyszli na głosowanie tyczące jednej z kluczowych dla stanu kraju kwestii – nowelizacji budżetu państwa. Twierdzą, że chcą tym zaprotestować przeciwko lekceważeniu przez rząd związków zawodowych i praw pracowniczych.

Tyle że akurat budżet jest dość istotnym elementem polityki socjalnej właśnie. I to poprzez głosowanie nad nim – czy to za, czy przeciw, a nawet się wstrzymując – posiadający mandat parlamentarny polityk próbuje wpłynąć na sytuację.

Nie mówiąc o tym, że także z formalnego punktu widzenia – bo z nakazu ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora – „czynne uczestnictwo w pracach Sejmu” jest „podstawowym obowiązkiem posła”. Trudno zaś wyobrazić sobie ważniejszą formę owego uczestnictwa niż branie aktywnego udziału w głosowaniach. Nie mówiąc o tym, że za to m.in. dostają wynagrodzenie.

Politycy PiS jednak nie pierwszy raz okazują przy tym ostentacyjne lekceważenie dla państwa, w którym żyją oni, ich wyborcy i współobywatele. Bliżej im w tym (podobnie zresztą jak w poglądach gospodarczych) do anarchistów niż do konserwatywnej prawicy, za jaką się podają.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj