Obnażenie ignorancji, czyli zeznania ekspertów Macierewicza
Ekspert jest nagi
Antoni Macierewicz ma pretensje do prokuratury, że ujawniła treść zeznań ekspertów jego zespołu parlamentarnego do spraw zamachu, pardon, do spraw katastrofy smoleńskiej. Ja też mam pretensje do prokuratury - że zrobiła to tak późno.

Zeznania brzmią absurdalne, podobnie jak tezy stawiane przez tzw. ekspertów. Ich treść ujawniła „GW”. Dziennikarka zaznaczyła, że nie dostała ich z prokuratury, ale od pełnomocnika rodzin ofiar katastrofy. Dopiero po tej publikacji prokuratura odtajniła treść zeznań i użyczyła je do publicznego wglądu, anonimizując dane osób przesłuchiwanych.

Według mnie, te zeznania powinny być przedstawione publicznie niezwłocznie, zaraz po ich złożeniu. Każdy prokurator, gospodarz prowadzonej sprawy, ma prawo decydować, co w śledztwie jest tajne, a co można ujawnić. Jeżeli opinie ekspertów zespołu Macierewicza od dawna bulwersują opinię publiczną, przekonują, że doszło do zbrodni, do zamachu, miały miejsce wybuchy, brzoza nie została złamana przez skrzydło samolotu, a cała sprawa jest manipulowana przez polskie władze, to ich zeznania dowodzące, że nie mają najmniejszych kompetencji do badania katastrof lotniczych, powinny były trafić do publiczności natychmiast. Do śledztwa niczego przecież nie wniosły i jego dobro przez ujawnienie nie ucierpiało. Zdemaskowały natomiast wartość pracy zespołu Macierewicza. Szaty opadły, eksperci są obnażeni.

Jedna trzecia Polaków jest podatna na manipulacje i wierzy, że katastrofy nie było, ale był zbrodniczy zamach. Tej grupy zapewne nikt i nic nie przekona, że się mylą. Ale istnieje poza tym spora liczba osób wahających się, zdezorientowanych.

Paranaukowe opowieści rzekomych ekspertów, podawane w poważnym tonie z sejmową otoczką, powodują społeczną schizofrenię. Nie wiadomo, komu wierzyć, a nuż to profesorowie od Macierewicza mają rację. Dopiero ich zeznania złożone pod rygorem kary za kłamstwo pokazują czarno na białym, kim są, jaką mają wiedzę i ile hucpy jest w ich twierdzeniach. Dlatego to nie pełnomocnik rodzin, ale prokurator, ze względu na wagę sprawy, powinien od razu zdecydować o przestawieniu treści zeznań publicznie.

Polityka informacyjna prokuratury (nie tylko wojskowej) pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli bada sprawy bulwersujące społeczeństwo, dzielące je na zwaśnione grupy, powinna nie chować rzekomych tajemnic w sejfach, ale uchylać kotarę. Śledztwom to nie zaszkodzi, a może ostudzić emocje. Dlatego gorąco namawiam prokuratora generalnego, aby zmienił informacyjne praktyki swoich podwładnych. Więcej jawności, mniej spekulacji. Tylko tyle i aż tyle.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj