Nekrobiznes i polityka
Przymus cmentarny
W Sejmie ruszyły prace nad nowelizacją ustawy z 1959 r. o chowaniu zmarłych. Wiele jednak wskazuje na to, że w Polsce wciąż może być trudno pochować najbliższych zgodnie z ich wolą i światopoglądem. Ważniejsza okazuje się wola nekrobiznesu i Kościoła.
Jan Kucharzyk/EAST NEWS

Platforma miała już przedsmak tego, co ją czeka, gdyby przedstawiła projekt nowoczesnej ustawy funeralnej. Wystarczy zajrzeć do stenogramów sejmowych z debaty nad projektem SLD. Dawał on pierwszeństwo do pochowania tym, których ze zmarłym łączyła faktyczna więź (udowodniona wspólnym kontem w banku, kredytem czy mieszkaniem). Chodziło o osoby pozostające w związkach nieformalnych, również pary homoseksualne.

„Środowiskom lewackim nie udało się w Sejmie z homozwiązkami, więc teraz czepiają się wieka trumny. Nie można tylnymi drzwiami przez ustawę o cmentarzach i zmarłych wprowadzać do systemu prawa homozwiązków” – grzmiała z trybuny sejmowej posłanka Krystyna Pawłowicz (PiS).

(…)

Projekt PSL nie przewiduje także tworzenia popularnych, choćby w Czechach, „ogrodów pamięci”. – Szacunek do zmarłych wymaga, aby chować ich tylko w grobach, katakumbach albo, co jest nowością w mojej ustawie, w świątyniach. Nie jestem przekonana do tego, by rozsypywać gdziekolwiek prochy zmarłych, nawet w tych cmentarnych ogrodach pamięci. Przecież tam mogą się dostać nieupilnowane psy, koty, a już na pewno ptaki – mówi autorka projektu, posłanka Krystyna Ozga…


Więcej w artykule Anny Dąbrowskiej w bieżącym numerze POLITYKI –  dostępnym w kioskach, w wydaniach na iPadzie, Kindle i w Polityce Cyfrowej.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj