Bez immunitetu

Na posiedzeniu sądowym 3 października dojdzie do próby ugody między diecezją koszalińsko-kołobrzeską a ofiarą księdza pedofila, która domaga się zadośćuczynienia finansowego. To pierwsza taka sprawa w Polsce. Ksiądz, który molestował Marcina, został skazany na 2 lata więzienia. Stara się o odroczenie kary ze względu na stan zdrowia. Jeśli do ugody nie dojdzie, Marcin będzie się domagał od kurii odszkodowania na drodze procesu cywilnego.

Nigdzie na świecie Kościół nie wziął finansowej odpowiedzialności za pedofilskie czyny duchownych nieprzymuszony. W USA stało się to pod presją sądów. W Europie Zachodniej pod naciskiem niezależnych państwowych komisji. W Polsce nie ma określonych standardów w zakresie instytucjonalnej odpowiedzialności za pedofilię. Kościół przekonuje, że nie wolno stosować odpowiedzialności zbiorowej i za molestowanie winni płacić konkretni księża i zakonnicy, którzy się tych czynów dopuścili. Problem w tym, że zazwyczaj nie mają oni majątku osobistego. Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera Marcina, zapowiada, że wykorzystają artykuł Kodeksu cywilnego, mówiący o tzw. winie w nadzorze, czyli o tym, że osoba prawna (w tym przypadku kuria) jest zobowiązana do naprawienia szkody wyrządzonej z winy jej organu.

Jedynie duchowni zatrudnieni w nuncjaturze i posiadający dyplomatyczne paszporty objęci są w Polsce immunitetem. Cała reszta duchowieństwa traktowana jest przez prawo tak jak wszyscy inni obywatele. – Są drobne wyjątki. Ksiądz może odmówić składania zeznań w sądzie, powołując się na tajemnicę spowiedzi, jest zwolniony ze służby wojskowej z bronią w ręku, może ryczałtowo opodatkować dochody z posług kapłańskich – wylicza dr Paweł Borecki, specjalista ds. prawa wyznaniowego. – Ale to wszystko.

Policja z nakazem może wkroczyć na teren plebanii czy nawet pałacu biskupiego.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj