Dobry giełdowy debiut PKP Cargo
Kolej na parkiecie
Giełdowy debiut wielkiej spółki zawsze przynosi dreszcz emocji. Ci, którzy postawili tym razem na PKP Cargo, na pewno się nie zawiedli. Na otwarciu cena skoczyła prawie o 18 proc. Ostatnio to wielka rzadkość.

Dwucyfrowe przebicia na debiutach spółek Skarbu Państwa bywały regularnie wiele lat temu, a ostatnio u progu dekady, kiedy na giełdę wpuszczano PGE i PZU, spółki silne, sprawnie zarządzane i z dobrą opinią. Kolejarze nigdy nie wzbudzali takiego zaufania. Jak to się stało, że mogą teraz świętować prawdziwy giełdowy sukces?

Pierwszy powód jest taki, że PKP Cargo, jako bodaj jedyna ze spółek kolejowych, najszybciej otrzepała się z kurzu kryzysu 2008 roku. Po latach balansowania na granicy bankructwa i przynoszenia gigantycznych strat (w 2009 roku było to prawie 0,5 mld złotych), potrafiła ściąć koszty, ograniczyła zatrudnienie, zaczęła też sprawnie inwestować, a potem zarabiać. I straty zamieniły się w godziwe zyski.

To fakt, że akurat PKP Cargo, zajmujące się przewozem towarów, miało pod tym względem łatwiejsze zadanie niż pozostałe spółki kolejowe, bardziej uzależnione od jakości torów, szybkości przejazdów i tempa technologicznych zmian. Ale rodzące się szanse w Polsce i w zjednoczonej Europie zostały przez tę firmę skutecznie wykorzystane. Debiut ułatwiła też dobra koniunktura giełdowa z ostatnich miesięcy w Warszawie i w Europie. Kiedy indeksy pną się w górę, rośnie apetyt do kupowania.

Co więcej, inwestorzy są dzisiaj przekonani, że drugi co do wielkości w Unii Europejskiej przewoźnik towarów masowych ma szansę na podtrzymanie obecnej ekspansji i dalej będzie zarabiać. Nieoczekiwanym jego sojusznikiem stał się wiosną Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, który stwierdził, że Polska przez lata zawyżała stawki za dostęp do torów i od przyszłego roku musi je obniżyć. Tym samym PKP Cargo spadną koszty, a szanse na zyski wzrosną. Dotychczasowy właściciel spółki, czyli państwo, na razie ma powody do satysfakcji. Nie wszystkie swoje cele jednak osiągnął.

Martwi, że po raz kolejny zainteresowanie ofertą sprzedaży państwowej spółki wśród inwestorów indywidualnych było nikłe. Zamówienia złożyło tylko 24 tysiące osób. To ponad 10 razy mniej niż trzy lata temu, gdy miał miejsce debiut giełdowy GPW. To też znacznie mniej, niż kiedy na parkiet wchodził bank PKO BP czy PZU. Wyraźnie widać, że po ostatnich, mocno rozczarowujących ofertach przygotowywanych przez Skarb Państwa w ramach tzw. akcjonariatu obywatelskiego (JSW, PAH, ZE PAK) nowi potencjalni inwestorzy z nieufnością patrzą na parkiet. Cudze lub własne doświadczenia z ostatniego czasu nie skłaniają ich do podjęcia ryzyka, skoro kupowanie akcji państwowych spółek w ofercie pierwotnej po prostu jest nieopłacalne.

Dobrze, że przy okazji debiutu PKP Cargo ta niepokojąca reguła została wreszcie przełamana. Tym samym rosną szanse, że akcjonariat obywatelski może jeszcze odżyje. Do dzisiaj nie było to wcale takie pewne.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj