Śmieciowe zawody prestiżowe [aktualna POLITYKA]
Zawody na wytrzymałość
Dziś przebijanie się do zawodów inteligenckich to wieloletnia walka o przeżycie, gra na granicy psychicznej i fizycznej wytrzymałości. Bez gwarancji, że zostanie się w końcu prawnikiem, architektem czy naukowcem. I że da się z tego utrzymać.
Jakub Pokora

Od lat było do przewidzenia, że studia – zwłaszcza te masowe, marne, w pospiesznie otwieranych uczelniach byle czego – nie dadzą ani kasy, ani klasy. Ani pewnej pracy, ani dobrobytu, ani poważania. Lecz wydawać się mogło, że są zawody pewniaki, utrzymujące się zawsze na górnych szczeblach drabiny prestiżu społecznego. Adwokat, naukowiec, architekt.

Nie, nie jest beznadziejnie. Wiadomo: wolny rynek, konkurencja, wyścig. Startujesz. Maturę zdajesz perfekcyjnie, więc wygrywasz. Prawo. Prawie 60 tys. osób studiuje dziś prawo. Giniesz w peletonie przez pięć lat, ale zdajesz egzamin na aplikację; połowa zdających odpada.

Znów w tłumie. Kilka lat temu w Warszawie było 11 aplikantów, teraz jest 800. Coś zarabiasz u patrona, czasem tysiąc, czasem 200 zł miesięcznie, bo w końcu jesteś jeszcze niepełnowartościowy – chodzisz na zajęcia, nie zawsze można na ciebie liczyć. Dorabiasz jako kelner w weekendy. Płacisz za tę aplikację 4,2 tys. zł rocznie. Lecz w końcu jesteś wśród 70 proc., którzy po trzech latach zdali egzamin końcowy.

(…)

Znów wygrywasz: dostajesz się do renomowanej kancelarii. Duże nazwiska, duże sprawy, duże pieniądze przy dużym biznesie. Jest takich na rynku około stu. Nie, nie tak trudno tam się dostać. Nie, żeby na etat, ale zapłacą.

(…)

Zresztą lepiej z góry założyć, że to tylko epizod, w którym nie o pieniądze chodzi. Że znajdziesz się w 80-proc. większości, czyli wśród tych, których kancelaria wymieni na nowych. Prawdopodobnie po dwóch, trzech latach odejdziesz sam. Bo to rzeźnia. Czasem czujesz się jak w XIX-wiecznej fabryce. Kilkanaście godzin na dobę, dwa tygodnie na red bullu, bo jest sprawa. Masz dać z siebie wszystko. Dajesz, jesteś młody…

Cały artykuł Ewy Wilk w bieżącym numerze POLITYKI – dostępnym w kioskach, w wydaniach na iPadzie, Kindle i w Polityce Cyfrowej!

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj