Tydzień w polityce według Paradowskiej
Nowe otwarcia, stare zamknięcia
Zapewne tylko z powodu huraganu Ksawery, który przetaczał się nad Polską, bez większego echa przeszła zapowiedź trzęsienia ziemi w naszej polityce w związku z powstaniem nowej partii.

Polska Razem Jarosława Gowina (PRJG) pieczętuje się logo z zielonym jabłuszkiem. To logo skojarzyło się młodszej generacji natychmiast z komputerami Apple, nieco starszym zaś, także tym w wieku lidera, z peerelowskim wykwitem luksusu, jakim było wówczas mydełko o intensywnym zapachu zielonych jabłek. Dowiedzieliśmy się, że partia (karierę robi jej przydomek Green-PiS) powstała w celu, w jakim powstają wszystkie partie, czyli aby zmienić politykę, nadać jej sens, aby polityka była dla ludzi i, oczywiście, aby przerwać szkodliwy dla Polski monopol PiS i PO. Ze wskazaniem na monopol PO, bo z PiS większość udziałowców nowego przedsięwzięcia wiążą silne związki i PRJG, jeszcze zanim powstała, płynęła w tę właśnie stronę.

Z tego punktu widzenia zielone jabłuszko może być dla Kaczyńskiego dość apetyczne, choć niekoniecznie łatwe do skonsumowania. Gowin jest nadzwyczaj ambitny i w środkach nie przebiera. Dziś najgorszy jest dla niego Tusk, w przyszłości jeszcze gorszy może być Kaczyński. Na razie jednak jest to partia szczególnie przyjazna rodzinie, zwłaszcza wielodzietnej. Głosowanie polegające na tym, że w wyborach rodzice głosują w imieniu wszystkich dzieci (w tym zapewne także tych dopiero poczętych, które były przecież przedmiotem stałej troski lidera), jest jednym z najbardziej oryginalnych partyjnych postulatów. Jest to wręcz szlagier rangi światowej, nasz wkład w budowę prawdziwie demokratycznego systemu, gdzie liczy się każdy głos (zapewne z wyłączeniem in vitro).

Tydzień skończył się więc nowym otwarciem, ale także zamykaniem spraw już nieco przestarzałych. Rząd przeprowadził przez Sejm zmiany w systemie emerytalnym. Wprawdzie jest jeszcze Senat (gdzie koalicja ma jednak wyraźną większość) i prezydent, który na razie niczego nie przesądza, ale raczej nie będzie obalał rządu z powodu tej akurat ustawy. Gdyby prezydent miał wyrzucić do kosza jedną z zasadniczych reform, na dodatek mającą dalekosiężne skutki dla budżetu, trudno byłoby szukać innej niż chęć obalenia rządu interpretacji prezydenckiego weta (czy też skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego przed podpisaniem). Wnioski do TK złożą zresztą inni, którzy wprawdzie bardzo nie lubią OFE i najchętniej rozstaliby się z nimi natychmiast, ale jeszcze bardziej nie lubią rządu, byłego wicepremiera Rostowskiego, a najbardziej premiera Tuska. W dyskusji ustawę nazywano gangsterstwem, grabieżą, złodziejstwem i podobnymi określeniami. Po argumenty merytoryczne nie sięgano, bo zmiany w OFE to materia zbyt skomplikowana. Zresztą akurat w tych dniach parlamentarzyści byli bardziej przejęci wydarzeniami na Ukrainie niż portfelami polskich emerytów. Szczęśliwie udało się wypracować wspólny projekt uchwały w sprawie Ukrainy i przyjęto go prawie tak samo jednomyślnie jak ogłoszenie 2014 Rokiem św. Jana z Dukli.

Do zjawisk z dziedziny kontynuacji należy zaliczyć manewry Jarosława Kaczyńskiego, aby ominąć prezydenta Bronisława Komorowskiego, i to w sprawie, która szefowi PiS jest podobno szczególnie bliska, bo prowadząc politykę wschodnią na Ukrainie, kontynuuje jednocześnie dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego. Okazało się jednak, że nawet to nie zmusiło prezesa do zaszczycenia swoją obecnością posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Tak więc w tej kwestii PiS będzie miało plan oddzielny, który zostanie ogłoszony, i o tym przyszłym zdarzeniu informował prezydenta wiceprezes Adam Lipiński. Doprawdy, prezydencka wola dialogu ze wszystkimi zaczyna przekraczać granice zdrowego rozsądku, choć są i tacy, którzy twierdzą, że to właśnie jest polityczny rozsądek. Prezydent, myśląc o reelekcji, musi brać pod uwagę, że spory procent jego wyborców wywodzi się w grona zwolenników PiS. Kaczyński z tego korzysta, okazując prezydentowi jawne lekceważenie. W tym zamieszaniu ważne jest jednak to, że prezes Kaczyński zadeklarował się wreszcie jako zdecydowany zwolennik Unii Europejskiej. Uczynił to wprawdzie w Kijowie, ale wypada mieć nadzieję, że ten pogląd nie jest wyłącznie na eksport. Na razie znów usłyszeliśmy o repolonizacji banków, co Europie na pewno się spodoba.

Generalnie bowiem PiS jest partią ludzi sprytnych i zwrotnych, czego doświadczył Janusz Palikot (i Twój Ruch), który stanął bezradny wobec pierwszego na Wiejskiej zajazdu na sejmowy zespół. Palikotowi marzyło się, że będzie ścigał Macierewicza, a tymczasem to Macierewicz może ścigać jego. Inwazja posłów PiS na zespół mający zająć się wyjaśnianiem, jak Antoni Macierewicz likwidował WSI, przy okazji pomawiając wielu ludzi (właśnie ukazało się w mediach kolejne ogłoszenie, że szef MON przeprasza pomówionego), sprawił, że palikotowcy znaleźli się w mniejszości i PiS wybrało własne władze zespołu, który będzie wykazywał, że WSI były organizacją patologiczną, a może nawet zbrodniczą, infiltrowaną przez Rosjan. Jeżeli zespół popracuje solidnie, to może się okazać, że także Twój Ruch powstał z inspiracji WSI, co dla Antoniego Macierewicza nie będzie zresztą żadną niespodzianką.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj