Po walce z gender pora na gejowskie lobby
Wielki triumf księdza Oko
Ksiądz Dariusz Oko, który rozpoczął krucjatę przeciwko gender, ma powody do zadowolenia. Słynny już list Episkopatu Polski w sprawie – jak to, wbrew definicjom i faktom, ujmują – „ideologii gender” jest oparty niemal słowo w słowo na głoszonych przezeń tezach.

Jest też napisany językiem równie napastliwym do tego, jakiego on sam w tej sprawie używa. I to niezależnie od tego, czy chodzi o wersję pierwotną, czy też ostateczną (czyli nieco złagodzoną).

Trudno się dziwić, że duchowny znowu nabrał wiatru w skrzydła. Zaraz po pochwałach dla biskupów za ich „wspaniały” – jak twierdzi – list, zaczyna rozdawać razy. Dostaje się choćby „Tygodnikowi Powszechnemu” za to, że na jego stronie internetowej jeden z blogerów zasugerował, by w atmosferze świąt Bożego Narodzenia księża w homiliach – miast czytać tyleż dyskusyjny, co agresywny list biskupów – mówili wiernym  raczej o tej wielkiej tajemnicy chrześcijaństwa. Ks. Oko nie zaniedbuje też okazji, by przywalić ks. Adamowi Bonieckiemu, nielubianemu dziś przez większość konfratrów niegdysiejszemu naczelnemu TP. Padają słowa o zdradzie i porównania do Judasza. W kościelnym języku trudno sobie wyobrazić cięższą zbrodnię. Znając jako tako historię polskiego Kościoła wiem, jaką wagę w kręgu ks. Bonieckiego mają takie zarzuty. I – tym samym – jaką odpowiedzialność ponosi ten, który je stawia.

Naturalnie można się zastanawiać, czy feralny list o gender nie będzie miał nieoczekiwanego skutku w postaci podziału wśród samego kleru. Można przywoływać przykład biskupa włocławskiego Wiesława Meringa, który dał swoim księżom wolną rękę w kwestii czytania z ambon posłania Episkopatu czy też krakowskiego biskupa Grzegorza Rysia, który – używając skądinąd nader zawiłych konstrukcji logicznych – próbował wyrazić swoje wątpliwości co do poziomu dyskusji w tej sprawie. Wiele wskazuje jednak na to, że nie ma się co łudzić: polskie duchowieństwo – i tyczy to także, a może przede wszystkim, najmłodszych jego generacji – w swej zdecydowanej większości nie zgłosi oporów przeciwko linii symbolizowanej nazwiskiem ksiedza Oko, a sygnowanej oficjalnie przez Episkopat.

W tej sytuacji pozostaje postawić, niestety już tylko na zasadzie przekory, pytanie: czy z równym zdecydowaniem biskupi poprą swym autorytetem inną ideę ks. Dariusza – tę o konieczności konsekwentnej walki z lobby gejowskim w Kościele?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj