Kidawa-Błońska nową marszałek Sejmu?
Nowa twarz Tuska
Małgorzata Kidawa-Błońska będzie kandydatką PO na fotel marszałka Sejmu. Jak sama przyznała, propozycję tę otrzymała niedawno i była ona dla niej zaskoczeniem.
Kidawa-Błońska na starcie dostała kredyt zaufania, bo jej poprzednik, oględnie mówiąc, chyba nie przepadał za swym zajęciem.
Jan Bielecki/EAST NEWS

Kidawa-Błońska na starcie dostała kredyt zaufania, bo jej poprzednik, oględnie mówiąc, chyba nie przepadał za swym zajęciem.

Kidawa-Błońska starała się zachować neutralność w konflikcie Tuska z Grzegorzem Schetyną.
Tadeusz Późniak/Polityka

Kidawa-Błońska starała się zachować neutralność w konflikcie Tuska z Grzegorzem Schetyną.

Decyzję o tym, by następcą Radosława Sikorskiego została właśnie rzeczniczka rządu, podjął w poniedziałek zarząd Platformy Obywatelskiej. Powołanie nowego marszałka Sejmu ma nastąpić na posiedzeniu, które odbędzie się w dniach 23–25 czerwca. Kim jest Małgorzata Kidawa-Błońska?

[Tekst ukazał się w Tygodniku POLITYKA w styczniu 2014 r.]

Rzeczniczka Tuska i Kopacz

Pracuj tak, żeby było dobrze – usłyszała od premiera Małgorzata Kidawa-Błońska, kiedy zostawała nową rzeczniczką jego rządu.

Gdy Paweł Graś został w grudniu sekretarzem generalnym Platformy, Donald Tusk musiał znaleźć nowego rzecznika rządu. Wielkiego wyboru nie miał. Dla dziennikarza przejście na drugą stronę barykady jest ryzykowne, a pracujący dla dużych firm specjaliści od wizerunku zarabiają więcej, niż może dać państwo. Odstraszający był poza tym dla nich przykład pierwszej rzeczniczki Tuska Agnieszki Liszki, która po niespełna roku odeszła z rządu, bo traciła wpływ na jego politykę informacyjną.

Tuskowi zostali więc politycy. Ściślej – kobiety polityczki, bo po listopadowej rekonstrukcji rządu w gabinecie ostały się tylko trzy panie minister i z powodów wizerunkowych lepiej było nominować posłankę niż posła. A grono posłanek Platformy, które są znane, dobrze wypadają przed kamerą i których lojalności premier może być pewny, jest szczupłe. Małgorzata Kidawa-Błońska została więc naturalną kandydatką. Propozycję pracy otrzymała w grudniu, zgodziła się 2 stycznia. Została 19 rzeczniczką prasową rządu w III RP.

To bezpieczna nominacja. Otwarta na dziennikarzy, uśmiechnięta, sympatyczna, elegancka, mówiąca dobrą polszczyzną, bez wpadek. I zawsze w głównym nurcie PO, unikająca partyjnych starć. „Ważne, by polityk ważył słowa” – powiedziała w jednej z telewizyjnych dyskusji i sama się tego trzyma. Miała już epizody w roli rzeczniczki – odpowiadała za kontakty z mediami w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego oraz w kampanii parlamentarnej Platformy w 2011 r. Była również nieoficjalną rzeczniczką klubu parlamentarnego.

Rzecznik z kredytem

Na starcie dostała kredyt zaufania, bo jej poprzednik, oględnie mówiąc, chyba nie przepadał za swym zajęciem. Słynął z tego, że nie odbierał telefonów. Owszem, dzięki stałemu kontaktowi z Tuskiem bardzo dużo wiedział i skutecznie chronił premiera przed mediami, ale polityka informacyjna rządu kulała. Ekipa Tuska, której PiS zarzucał, że umie jedynie dbać o PR, w rzeczywistości nie potrafiła poradzić sobie nawet w najprostszych kwestiach w tej dziedzinie.

Paweł Graś, z całą sympatią do niego, nie był rzecznikiem. Był przybocznym premiera, a polityka komunikacyjna nie spełniała podstawowych standardów – ocenia reporterka TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska. – W USA są codziennie konferencje prasowe, z których można się czegoś dowiedzieć. U nas nie ma żadnej reguły, tylko od fantazji Donalda Tuska zależy, czy w tygodniu będą trzy konferencje z jego udziałem, czy przez trzy tygodnie ani jednej.Kidawa-Błońska obiecuje, że postara się to zmienić: – Chciałabym, żeby standardowo po posiedzeniu rządu była konferencja, w miarę możliwości z udziałem premiera. Chciałabym też szybciej informować dziennikarzy o pracach rządu.

Z wykształcenia jest socjologiem, w latach 80. pracowała w Studiu Filmowym im. Karola Irzykowskiego, a w latach 1994–2005 w Gambit Production, gdzie produkowała filmy i programy telewizyjne. Jej mężem jest reżyser Jan Kidawa-Błoński, autor m.in. „Skazanego na bluesa” i „Różyczki”. Jest miłośniczką Tomasza Manna. – Często wracam do „Czarodziejskiej góry” i „Doktora Faustusa”. Fas­cynuje mnie walka dobra ze złem – mówi nowa rzecznik.

Politykę ma w genach, jest prawnuczką czołowych polityków II RP: prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego. Sama zaczynała w Unii Wolności, z której przeszła do powstającej Platformy. Była radną Warszawy, posłanką jest od 2005 r. Z wyborów na wybory rosła jej pozycja – w 2005 r. w Warszawie kandydowała z odległego 11 miejsca na liście PO, za m.in. Joanną Fabisiak i Romanem Koseckim. Dostała 4,6 tys. głosów, co było szóstym wynikiem PO w stolicy. W dwóch kolejnych kampaniach była już numerem dwa za Tuskiem, w 2011 r. głosowało na nią 45 tys. wyborców. Awansowała też w partii – do 2013 r. przewodniczyła PO w Warszawie, a zanim przeszła do rządu, była pierwszą wiceszefową klubu parlamentarnego.

Działała w dwóch komisjach sejmowych – kultury i etyki poselskiej. Jest posłanką bardzo pilną – wzięła udział w ponad 98 proc. sejmowych głosowań.

Komisja kultury, wbrew nazwie, to jedna z najtrudniejszych i najbrutalniejszych komisji. Toczą się tu ostre spory. Ale Kidawa-Błońska nie jest na pierwszej linii frontu – ocenia poseł PiS Jan Dziedziczak. – Głosuje zawsze zgodnie z linią partii, choć kilkoro posłów Platformy miewa w czasie posiedzeń własne zdanie. Niemniej jest miła, kulturalna, mówi ładnie, choć najczęściej okrągłymi, ogólnymi zdaniami. Trudno zapamiętać cokolwiek z tego, co mówi – dodaje Dziedziczak, zresztą były rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj