Tydzień w polityce według Paradowskiej
Tłusty czwartek Grzegorza Schetyny
Jacek Protasiewicz przestał być szefem kampanii Platformy w wyborach do Parlamentu Europejskiego i przewodniczącym reprezentacji PO-PSL w PE; ma utrzymać, choć to bardzo ryzykowne, pierwsze miejsce na Dolnym Śląsku w wyborach do PE.

Bardziej prawdopodobne, że zachowa funkcję szefa partii w tym regionie, ale i to nie wydaje się przesądzone. Platforma musi dopiero zacząć liczyć ewentualne zyski i straty.

Robiący w ostatnich miesiącach szybką karierę Protasiewicz incydentem na frankfurckim lotnisku postawił pod znakiem zapytania nie tylko swoją polityczną przyszłość, ale także kampanię wyborczą swojej partii, a więc również ostateczny wynik pierwszych ważnych wyborów. Wyborów, a nie sondaży. Ważnych dla Platformy nie tylko w kontekście krajowym, gdzie we wszystkich sondażach coraz wyraźniej przegrywa z PiS, ale także w wymiarze europejskim. Straty partii lewicowych i centrowych mogą być w tych wyborach spore i każdy mandat jest bardzo ważny dla kształtu przyszłej Europy.

Niestety, rachunki wyglądają coraz marniej. I Jacek Protasiewicz może je jeszcze popsuć. Już dawno nikt własnej partii nie wymierzył tak bolesnego ciosu jak jej nowa gwiazda.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj