Czy minister Arłukowicz zmieni polską służbę zdrowia?
Rak idzie wspak
Pakiet ministra Arłukowicza, który ma zlikwidować kolejki do specjalistów, zawiera postulaty dość oczywiste i od lat niemożliwe do wprowadzenia, jak choćby wdrożenie uproszczonego trybu przedłużania recept, bez każdorazowej konieczności zapisywania się na wizytę u lekarza.

Także propozycje dotyczące leczenia chorych na raka nie stanowią noblowskiego odkrycia (niedawno dokładnie je opisaliśmy, POLITYKA 6). Zwiększyć kompetencje lekarzy rodzinnych, żeby mogli kierować pacjentów na badania diagnozujące nowotwory; znieść limity na leczenie onkologiczne; skrócić czas od diagnozy do rozpoczęcia kuracji, aby nie był dłuższy niż 9 tygodni. Uzbroić chorych w kartę pacjenta onkologicznego; dać im indywidualnych opiekunów kuracji itd. Super! Ale poza ministrem nikt chyba nie wierzy, że to wszystko można zrobić bez dodatkowych pieniędzy.

Minister optymistycznie zakłada, że szpitale przestaną chorych, także na raka, kłaść do łóżek o wiele częściej, niż to się dzieje w innych krajach i niż to ma sens, dzięki czemu będzie możliwość przesunięcia prawie 700 mln zł z hospitalizacji na leki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj