Trybunał Konstytucyjny bada prawo służb do podsłuchów i bilingów
Bilingi a sprawa polska
Trybunał Konstytucyjny – i to w pełnym składzie – rozpoczął analizę zgodności z ustawą zasadniczą regulacji tyczących dostępu służb specjalnych do danych telekomunikacyjnych Polaków. Dla zwykłego obywatela rzecz jest dość abstrakcyjna, ale dla jego pozycji w państwie ma wymiar symboliczny.
huffting/Tumblr

Media, jak to media, sięgają po wyraziste porównania z orwellowską wizją wszechobecnego Wielkiego Brata włącznie. Podpierają się statystykami, wedle których szeroko rozumiane służby (od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, przez policję i Centralne Biuro Antykorupcyjne, po straż graniczną, służbę celną, kontrolę skarbową i żandarmerię) w ciągu roku sięgają po bilingi telefoniczne Polaków prawie dwa miliony razy. Nie idzie za tym jednak choćby podkreślenie, że wcale nie znaczy to, iż sprawdzanych (bo nawet nie inwigilowanych) jest dwa miliony obywateli – a tylko dwa miliony numerów telefonicznych.

Inna rzecz, że procedury dostępu służb do uzyskiwania danych telekomunikacyjnych (nawet nie informacji, do kogo należy numer telefonu komórkowego i IP komputera, lecz również dostępu do wykazów połączeń i lokalizacji telefonu) są faktycznie nader liberalne. Regułą winna być każdorazowa zgoda sądu – i to jest sedno problemu: jak pogodzić to z niezbędnym często wymogiem szybkiej reakcji służb na wiadomość o przestępstwie czy jego podejrzeniu.

Życie przynosi i inne wypaczenia: zwłaszcza nieusuwania danych zbędnych i przestarzałych.

Trudno się więc dziwić, że przepisy regulujące te kwestie zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich, a nawet... prokurator generalny. Równocześnie twardo broni ich władza wykonawcza – sam premier (choć on akurat by nie musiał, jednak dziś zbył ten problem), minister spraw wewnętrznych (skądinąd sam niegdyś wysoko postawiony człowiek służb) i naturalnie same służby.

Specsłużby ze swej natury zawsze będą walczyć o zwiększenie swoich uprawnień. Jeśli nie w drodze formalnych regulacji, to poprzez praktykę bądź jej tolerowanie. Rolą sądów i instytucji w rodzaju Trybunału Konstytucyjnego właśnie oraz rozmaitych ciał pozarządowych jest ich kontrola w tym zakresie. Zawsze wszelako rzeczą kluczową winien być wzgląd na dwie wartości, a więc ich wyważenie, bez zbędnej histerii: bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, czemu służy sprawne działanie służb, oraz praw i wolności jednostek.

Tylko tyle i aż tyle. Wkrótce zobaczymy, jak dylemat ten rozstrzygną sędziowie TK.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj