Tydzień w polityce według Paradowskiej
Przedświąteczne rytuały
Temu, co dzieje się na Ukrainie, winny jest Donald Tusk – oznajmił Jarosław Kaczyński i wreszcie wszystko stało się jasne.

Cała skomplikowana gra mocarstw, układów wojskowych, wywiadów, wielkich pieniędzy, wyzwolonych konfliktów narodowościowych została objaśniona kilkoma słowami, zrozumiałymi dla przeciętnego wyborcy i to w sposób wyjątkowo wiarygodny. W sprawie win Tuska prezes PiS jest przecież nieomylny, ustalił ich już bardzo duży katalog i będzie go powiększał. W tym kontekście łatwo zresztą wytłumaczyć ową słynną fotografię, na której Tusk z Putinem, tuż po katastrofie, robią jakoby radosne „żółwiki”. Wtedy zapewne umówili się na ukraińską agresję? Czy w tej sytuacji można się dziwić, że rodzina premiera otrzymuje od prawdziwych patriotów listy zapowiadające, najdelikatniej rzecz ujmując, wymierzenie sprawiedliwości „ryżemu kundlowi” i jego najbliższym?

Prezes Kaczyński najwyraźniej znalazł się w impasie, choć przecież powodu do paniki jeszcze nie ma. W niektórych sondażach prowadzi, a Solidarna Polska próbująca przełamać pisowską doktrynę (na prawo od PiS nie może powstać żaden podmiot polityczny, bo stanowiłby prawdziwe zagrożenie) ledwie przędzie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj